Z nieba do piekła.

2022-04-22
Piłka nożna
375
W dżdżysty środowy wieczór zagościliśmy w Gałkówku by rozegrać zaległy mecz z 14 kolejki. Oba zespoły przystępowały do spotkania w dobrych nastrojach. W przedświąteczną sobotę LZS Justynów pokonał Błękitnych Dmosin, natomiast LKS Gałkówek odprawił z trzema golami Czarnych Smardzew. Od wielu lat mecze pomiędzy obiema drużynami cieszą się dużym zainteresowaniem kibiców. Żartobliwa nazwa „derby o las” na stałe przylgnęła do rangi tego wydarzenia. Jesienią na boisku w Justynowie dość nieoczekiwanie to Gałkówek okazał się lepszy, wygrywając 4:1. Wszyscy w Justynowie myśleli o rewanżu by jak najszybciej zmazać plamę z września.

Trener Michał Buchowicz nie zmienił składu w porównaniu do poprzedniego spotkania. Co prawda przed meczem nie wiadomo było czy zagrają Michał Biernacki, Mateusz Stąporski i Wiktor Wejman, bo przechodzili przeziębienie ale wszyscy trzej zgłosili gotowość do gry. Po drużynie widać było skupienie i koncentracje. Piłkarzy nie trzeba było specjalnie motywować do gry. W końcu derby to derby. Mecz dla Justynowa zaczął się najlepiej jak mógł. W pierwszej ofensywnej akcji na 18 metrze od bramki strzeżonej przez Gajewskiego sfaulowany był Wilk. Sam poszkodowany ustawił piłkę i strzelił silnie w długi róg. Bramka podziałała na gospodarzy jak uderzenie młotkiem w głowę. Jeszcze się nie nie pozbierali się po stracie gola, a Justynów cieszył się z drugiego trafienia. Po rzucie rożnym Kacper Ambrozik główkował w poprzeczkę, a piłkę skutecznie w zamieszaniu dobił do bramki Rafał Pankiewicz. Piłkarze trenera Buchowicza poszli za ciosem i dalej atakowali, a Gałkówek nie potrafił przeciwstawić się rywalowi. W pierwszych 30 minutach goście mieli jeszcze co najmniej dwie szanse na podwyższenie rezultatu, grali bardzo mądrze i pomysłowo. Niezłą partię grali skrzydłowi. Ataki raz po raz inicjowali Ambrozik czy Wilk, a do prostopadłych piłek wychodził Stąporski. Nasz napastnik był nieco za szybki bo za każdym razem minimalnie łapał pozycję spaloną. W 38 minucie, w jednej sekundzie wydarzyło się całe nieszczęście tego meczu dla Justynowa. W niegroźnej sytuacji po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę skierował w stronę bramki napastnik miejscowych. Na drodze futbolówki stanął Michał Biernacki, który instynktownie zagrał reką. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna. Czerwona kartka dla obrońcy Justynowa i rzut karny. Jedenastkę zamienił na gola kapitan Gałkówka Kamil Kotlicki. Nagle role się odwróciły, miejscowi poczuli swoją szansę i nacisnęli. W parę minut zagościli więcej razy pod bramką Lewosińskiego niż przez ponad pół godziny. W 40 minucie Wiktor Wejman spóźnił się w polu karnym i nadepnął nogę Kamila Karpińskiego. Sędzia po raz drugi w odstępie kilku minut podyktował karnego. Piłkę na wapnie ustawił ponownie Kotlicki i strzelił mocno lecz niecelnie. Piłka otarła poprzeczkę po zewnętrznej stronie i poleciała głęboko w las. Obaj trenerzy mieli o czy rozmawiać ze swoimi piłkarzami w szatni. Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian. Ze szturmem na bramkę Justynowa ruszyli gracze Gałkówka. Chcieli jak najszybciej wykorzystać grę w przewadze i zniwelować straty. Udało się to dość szybko. W 56 minucie dośrodkowanie z prawej strony pomiędzy obrońców celną główką zamienił na gola Łukasz Modranka. Co gorsza siedem minut później Gałkówek wyszedł na prowadzenie. Po sprytnym zgraniu piłki w polu karnym na strzał za woleja zdecydował się Kamil Karpiński i piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce Justynowa. Piłkarze trenera Buchowicza nawet w jednym procencie nie przypominali graczy z pierwszych 30 minut meczu. Ich niemrawe próby akcji ofensywnych kończyły się na dobrze dysponowanych obrońcach, coraz więcej był nieporozumień i niedokładności. Widząc to trener wprowadził na plac nowych piłkarzy ale gra nie zmieniła się. Nasi piłkarze byli zbyt chaotyczni i widać było jak z każdą minutą ucieka z nich wiara w dogodny rezultat. W końcówce meczu gdy nie było już co kalkulować trener przesunął kolejnego gracza do ofensywy kosztem obrony. Rozluźnione szyki w defensywie wykorzystali miejscowi strzelając w 85 minucie czwartego gola autorstwa Łukasza Modranki. I było po meczu… Kibice z Gałkowa dumnie śpiewali „grzyby są nasze Gałkówek grzyby są nasze…” znaczyło to, że kolejne pół roku to drużyna z gminy Koluszki będzie szczycić się zwycięstwem w derbach o las. Piłkarze z Justynowa mają czego żałować. Z meczu pod pełną ich kontrolą i dominacją podali rywalowi tlen, a ten to wykorzystał. Gałkówek poszedł za ciosem i ich odwaga została nagrodzona. Nasi rywale nie grali wielkiego meczu, przedostawali się pod pole karne LZS-u prostymi środkami i byli prawie stuprocentowo skuteczni. Mecz miał wyjątkową oprawę. Dopisali kibice, był doping i oprawa. Specjalnie na to spotkanie zostali wyznaczeni sędziowie na co dzień sędziujący szczebel centralny, a transmisje live przeprowadzili redaktorzy z Hattrick.tv. Szkoda tylko, że to gospodarze cieszyli się po ostatnim gwizdku sędziego… Nie ma co długo rozpamiętywać tego spotkania. Porażka w derby nie jest niczym przyjemnym, ale to tylko jeden mecz. Jak mówi klasyk, jedna przegrana bitwa nie przekreśla wygrania wojny. Do końca zmagań w lidze zostało 8 meczów i 24 punkty do zgarnięcia. Trzeba jak to miało miejsce jesienią wyjść na boisko i szybko zacząć grać swoją piłkę. Trzy punkty w meczu z Polonią Andrzejów z powrotem wrzucą piłkarzy z Justynowa na właściwe tory.

LKS Gałkówek – LZS Justynów 4:2 (1:2).

Bramki: Wilk 2’, Pankiewicz 5’ – dla LZS Justynów, Kotlicki 38’, Modranka 56’,86’, Karpiński 65’ – dla LKS Gałkówek.

LZS Justynów: Lewosiński – Szumicki, Pankiewicz, Biernacki, Wejman (80’ Ratajczak), Wilk, Kurowski, Kopa (70’ Kopeć), Gumel (75’ Zieliński), Ambrozik, Stąporski (62’ Niżnikowski).

LKS Gałkówek: Gajewski – Pabisiak (30’ Maślanko), Kryczka, Adamczyk, Szczepaniak (56’ Fic), Karpiński (77’ Brdoń), Kotlicki, Płeska (59’ Choroszyński), Biernacki (70’ Brzeziński), Rakowski (72’ Lucas), Modranka (89’ Mizera).

Widzów: 150 w tym 50 z Justynowa.

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.