Smutny koniec wspaniałego sezonu.

2024-06-24
Michał
Piłka nożna
593
Niestety nie wygrywamy , nie awansujemy do IV ligi . Pozostał smutek i żal. Było tak blisko, na wyciągnięcie ręki. By zrealizować plan w sobotę trzeba było pokonać zespół Kasztelana Żarnów. Rywale to dobry zespół, grający szybką piłkę i nieźle broniący ale pozostający spokojnie w zasięgu naszych piłkarzy. Tym bardziej, że to spotkanie było rozgrywane przed własną publicznością w Justynowie. Na stadionie zjawiło się ponad 450 kibiców. Rozśpiewani, w klubowych barwach. Był wspaniały doping, flagi, transparenty, dym w kolorze chabrowo krwistym oraz race świetlne. Jak na warunki okręgówki totalna ekstraklasa. Wielki szacunek i podziękowanie dla wszystkich, którzy zjawili się na stadionie w to sobotnie popołudnie.

Trener Madera nie mógł skorzystać z usług Mateusza Stąporskiego więc do ataku przesunięty został Adrian Wiśniewski. Jego miejsce na skrzydle zajął Maciek Kopa, a na lewą stronę defensywy wrócił Wiktor Wejman. Marcel Doliwa zaczął mecz w podstawowej jedenastce, a Michał Biernacki na ławce rezerwowych. Już pierwsze minuty pokazały, że nie będzie to dla naszych piłkarzy łatwe spotkanie. Kasztelan zasadził się na swojej połowie tworząc szczelny mur. Do ataki rywale przechodzili szybkimi podaniami wprost do napastników. Nasi gracze bardzo męczyli się z taką taktyką przeciwników. Ciężko było zagrać koronkę więc próbowali strzałów z dystansu. Niestety były one blokowane przez obrońców lub przelatywały obok bramki. Pierwsze 45 minut w wykonaniu LZS było słabe, brak było odwagi, ryzyka, może trochę szczęścia. Na domiar złego rywale dwukrotnie nas zaskoczyli. W 25 i 34 minucie Jędrzeja Simińskiego pokonał Mariusz Koćmin i zrobiło się bardzo nieciekawie.

Na drugą połowę wyszedł zupełnie odmieniony Justynów. Szybki, zdeterminowany, wściekły, pazerny. Nasi piłkarze nie mając nic do stracenia rzucili się na rywali niczym głodne wilki na stado saren. W 8 minut LZS doprowadził do wyrównania. Najpierw w 51 minucie po strzale Przemka Wilka bramkarz gości interweniował tak, że piłka lobem wpadła do bramki. W 53 minucie Eryk Dybisiak sfinalizował składną akcję całego zespołu. Rywale totalnie pogubieni nie potrafili przeprowadzić jakiekolwiek ataku. Piłka co chwila wracała pod bramkę Michała Popielskiego. Mimo, że do końca meczu pozostało ponad pół godziny piłka nie chciała wpaść do siatki. Rywale zwarli szyki, grali bardzo ambitnie, jak to się mówi w gwarze piłkarskiej jeździli na tyłkach. Minuty leciały bardzo szybko. Justynów oddał na bramkę rywali więcej strzałów niż w kilku innych meczach, były dośrodkowania, rzuty rożne i wolne. Nic nie chciało wpaść. W 94 minucie na czystą pozycję wyszedł Maciek Kopa i gdy wszyscy byli przekonani, że musi wpaść ten wymarzony gol został z premedytacją wycięty tuż przed polem karnym od tyły przez kapitana Kasztelana Tomasza Mazura. Czerwona kartka, kolejny wolny. Do piłki podszedł nasz najlepszy zawodnik sezonu Przemek Wilk ale jego strzał nogami wybił bramkarz. Wściekłość na zawodnika gości była ogromna. Teraz śmiało można powiedzieć, że swoją interwencją ukradł Justynowowi marzenia. Po chwili sędzia zakończył mecz. Gdy dotarła informacja, że Zawisza wygrał w Lgocie Wielkiej doszło do wszystkich, że Rzgów wyprzedził nas w tabeli. Na murawę padli nasi piłkarze, niektórzy na pewno uronili łzę. Po chwili kibice gromko dodali im otuchy. Dziękujemy, dziękujemy niosło się nad justynowskim stadionem. To były podziękowania za cały piękny, pełen emocji sezon. Najlepszy w historii piłkarskiej drużyny. To piłkarze Madery spowodowali, że trybuny na każdym meczu zapełniały się do ostatniego krzesełka. Ich zasługa, że na zawody wyjazdowe po 100 i więcej kilometrów jeździła „wesoła banda” sympatyków i zazwyczaj stanowiła większość kibiców obecnych na stadionie. To obył piękny sezon – niestety bez happyendu. Na analizy i przemyślenia przyjdzie czas. Teraz zasłużony odpoczynek. A potem wrócimy. Silniejsi, mocniejsi, głodni gry i kolejnych zwycięstw. Mamy apetyt, chcemy sięgać po więcej, spodobało się to nam, a taki stan szybko nie minie. Mamy coś do udowodnienia, przeciwnikom, kibicom i przede wszystkim sobie. O Justynowie i piłkarzach Madery zrobiło się głośno. Wierze głęboko, że ten hałas będzie trwał dalej.

LZS Justynów – Kasztelan Żarnów 2:2 (0:2).

Bramki: Wilk 51’, Dybisiak 53’ dla LZS-u, Koćmin 25’ i 34’ dla Kasztelana.

LZS Justynów: Simiński – Zych, Stępniak, Turek, Wejman (75’ Kacprzak), Wiśniewski, Kurowski, Doliwa (66’ Bergiel), Kopa, Wilk, Dybisiak.

Kasztelan: Popielski – Czerniak, Adamus (89’ Ślązak), Kijewski, Wrzesiński, Mazur, Kiełtyk (59’ Szabat), Budzyński (63’ Stańczyk), Będkowski (59’ Gajewski), Koćmin (94’ Lorek), Chmielewski (82’ Krzysztofik).



Widzów: 450

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.