No i co? Można? Można!!! Tego chyba się nikt nie spodziewał. LZS Justynów zagrał w końcu mecz, w którym widać było, że przyjechał do rywala zagrać faworytowi na nosie. I choć widać było gołym okiem jak czasem nasi gracze popełniali błędy to ich wiara, ambicja i determinacja przysłaniała niedociągnięcia. Tak naprawdę to powinniśmy przywieść z Areny Bełchatów trzy punkty. Mieliśmy kilka doskonałych okazji do strzelenia goli. To przyznali sami gospodarze. Niestety stare grzech z brakiem skuteczności nie chcą nas opuścić. Niemniej jednak trzeba cieszyć się z tego pierwszego punktu. Miejmy nadzieję, że doda on naszym graczom wiary i pomoże w dalszych grach zaprezentować się o niebo lepiej i w końcu wygrać ten pierwszy mecz.
Spotkanie w Bełchatowie pokazało, że nasza drużyna ma charakter, choć kibice zaczynali w to wątpić. Mimo, że oddali prowadzenie rywalowi to z mozołem dążyli do zdobyci choćby punktu. Doskonałą zmianę dał po przerwie Konrad Puchalski, który pokazał jak ma wyglądać prawdziwy lider zespołu. To Konrad dawał swoim kolegom cenne wskazówki i pchał zespół do przodu. Bardzo dużo dobrego wnieśli Eryk Dybisiak i Kacper Nowak. Obaj zrobili tyle wiatru w przedniej formacji, że wicher hula w Bełchatowie do dzisiaj. A Konrad Ambroziński pokazał, że drzemią w nich spore rezerwy. Strzelił pięknego gola i był bliski zdobycia gole na 3:2. Tu zabrakło chyba zimnej krwi i wyrachowania. Mecz wybiegali nasi środkowi Igor Sawicki (strzelił gola na 1:0) i wszędobylski Piotr Mazur. Piotrek musi „podziękować” kolegom bo powinni jego piękne dwa podania zamienić na gole.
By nie robić takiego ulepku trzeba wspomnieć, że znów w defensywie pojawiły się stare grzechy. Patrząc na ten mecz w wysoka widać było brak doskoku do piłkarzy GKS-u w środku pola, którzy zbyt łatwo i długo utrzymywali się przy piłce. Prztyczek w ucho należy się również naszym bocznym defensorom bo oba gole dla gospodarzy padły po akcjach ze skrzydła. Zabrakło również asekuracji i odpowiedzialności w polu karnym.
Czy wygramy w końcu ten pierwszy mecz? W sobotę o 15:00 zabrzmi pierwszy gwizdek spotkania LZS Justynów – Stal Głowno. Rywal w ostatnich spotkaniach zawodzi. Po bardzo dobrym początku nie może wskoczyć na właściwe tory. Ostatnie zwycięstwo Stal odniosła 29 sierpnia pokonując ... w Bełchatowie GKS 3:0. Tylko w tym meczu udało się przywieść z wyjazdu komplet punktów. Ostatnie trzy mecze to remisy. Zapewne rywale liczą na przełamanie w Justynowi. Czy brak ich lidera Mateusza Lubczyńskiego (pauza za kartki) nie będzie dla głowian przeszkodą w ich celu? Zobaczymy. Kibice w Justynowie zapewne liczą na swoją drużynę. Jest punkt przywieziony z wyjazdu to zdobądźmy punkty przed własną publicznością!!!
