Smutna sobota w Justynowie.

2021-11-07
Michał
Piłka nożna
441
W sobotę 6 listopada seniorzy LZS Justynów gościli na swoim obiekcie drużynę KKS Koluszki. Wiadomo było, że rywale po 4 wygranych meczach z rzędu łatwo skóry nie sprzedadzą. Justynów po wiktorii z Victorią w ubiegłym tygodniu objęli pozycję samodzielnego lidera rozgrywek. Przed meczem wiadomo był, że wygrana da justynowianom utrzymanie tej pozycji, a gości zepchnie w grono drużyn środka tabeli. Przy odwrotnym wyniku to Koluszki doskoczyłyby do czołówki jako kolejna drużyna.

Przed meczem okazało się, że trener Buchowicz nie będzie mógł skorzystać z Mateusza Stąporskiego oraz Patryka Kińskiego, który na Victorii zagrał niezłe zawody. Z tego powodu zdecydował się na pokerową zagrywkę. Na lewym skrzydle zagrał nominalny obrońca Kacper Szumicki, a lukę w środku obrony załatał wracający do pierwszej jedenastki Rafał Pankiewicz.

Mecz lepiej zaczęli gracze z Justynowa. Dłużej utrzymywali się przy piłce ale ciężko im było przedostać się na przedpole gości. Rywale bardzo mądrze przesuwali swoje formacje, agresywnie kryli i nie patyczkowali się w sytuacjach na swoim polu karnym szybko ekspediując piłki do przodu. W 15 minucie rywale pierwszy raz zapędzili się pod bramkę Worotnickiego, ale szarżującemu napastnikowi gości piłkę w ostatniej chwili wybił Pankiewicz. Po 3 minutach Justynów powinien prowadzić. Niestety po rzucie rożnym i strzale Wejmana piłka o centymetry minęła słupek po niewłaściwej stronie. W 25 minucie Przemek Wilk w swoim stylu minął obrońcę i podał do Jarka Bergiela. Ten przedłużył do nieobstawionego Kacpra Szumickiego, który stojąc 10 metrów od bramki posłał piłkę ponad poprzeczkę. Była to najlepsza sytuacja LZS-u w tej części meczu. Co prawda piłkarze trenera Buchowicza przeważali ale nie przekładało się to na klarowne sytuacje. Swoich szans próbowali strzelając z dystansu Wilk, Gumel i Bergiel. Niestety bez efektu.

Druga połowa zaczęła się dla Justynowa koszmarnie. W 47 minucie goście wyszli trójką w pole karne Worotnickiego. Dwa dokładne podanie i chytry strzał Huberta Ratajskiego. Piłka pomimo rozpaczliwej interwencji naszego bramkarza wtoczyła się siatki LZS-u. Przez kolejne minuty piłkarze Buchowicza wyglądali jak zawodnik MMA po nokaucie. Zagubieni, nie mogli wymienić kilku celnych podań i przedostać się na przedpole Koluszek. Do tego gubili się w defensywie. W 50 minucie Worotnicki uratował swój zespół przed utratą drugiej bramki, a dobitka wylądowała na bocznej siatce. W 60 minucie Wiktor Wejman w sobie tylko znany sposób wybił piłkę z linii bramkowej po lobie napastnika KKS-u. Nic nie pomagało. Ani zmiany, których dokonał trener Buchowicz, ani doping z trybun. Na domiar złego w 85 minucie Koluszki skarciły Justynów drugi raz po wzorowo wyprowadzonym kontrataku. LZS stać było tylko na honorowego gola. Strzelił go super rezerwowy Kacper Zieliński, który pokonał bramkarza Koluszek precyzyjnym strzałem z 16 metra.

Niestety druga ligowa porażka stała się faktem. Tym bardziej bolesna, że odniesiona przed własną publicznością, na swojej murawie. O porażce przesądziła słaba druga połowa, w której nasz zespół został w szatni. Tak nie można grać chcąc liczyć się w stawce. Tak grać liderowi po prostu nie przystoi. Najważniejsze, że zdają sobie z tego piłkarze, który po spotkaniu byli po prostu wściekli na siebie za to spotkanie. Oby tą złość przekuli w zwycięstwo. Za tydzień ostatni ligowy mecz tego roku. Tu nie ma co kalkulować, nie można oszczędzać sił. Z Dobieszkowa trzeba przywieść komplet oczek by przezimować na wysokiej pozycji i wiosną przeprowadzić szturm na czołową pozycję w tabeli.

LZS Justynów – KKS Koluszki 1:2 (0:0).

Bramki: Zieliński 87’ dla Justynowa i Ratajski 2 (47’,85’) dla Koluszek.

LZS Justynów: Worotnicki – Kurnatowski, Wejman, Pankiewicz, Wachowiec (69’ Ambrozik), Wilk, Gumel (78’ M. Milczarek), Biernacki (60’ Ratajczak), Kurowski, Szumicki (78’ Zieliński), Bergiel (86’ Bartosik).

Widzów: 100.

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.