Ostatni mecz roku na piątkę.

2023-11-20
Michał
Piłka nożna
647
Pięć goli strzelili nasi piłkarze w ostatnim meczu 2023 roku. Z trudnego terenu przywieźliśmy 3 punkty i do rundy rewanżowej przygotowywać się będziemy jako wicelider. Teraz przed naszymi zawodnikami okres roztrenowania, a potem już w 2024 roku praca, praca i jeszcze raz praca by od marca rozpocząć ofensywę na prowadzącą w tabeli Stal Niewiadów.

Do dalekiego Żarnowa nie pojechali Mateusz Turek, Kamil Gumel, Kamil Milczarek i chory Kuba Kurowski. Na szczęście trener Madera ma na tyle szeroką kadrę, że wszyscy zawodnicy zostali godnie zastąpieni. Marcel Doliwa wraz z Sebastianem Stępniakiem tworzyli zgrany duet na środku defensywy, Michał Biernacki wrócił po długiej przerwie na swoją chyba najlepszą dla siebie pozycję defensywnego pomocnika, a za Gumela wyszedł nasz junior Konrad Mrugalski. Mimo, że Kasztelan po kapitalnym początku, swoimi wynikami nie ostatnio rozpieszczał to podchodziliśmy do przeciwnika z szacunkiem wiedząc, że będziemy musieli walczyć przez całe 90 minut.

Mecz w pierwszej odsłonie toczył się pod dyktando LZS-u Justynów. W 16 minucie obcięliśmy prowadzenie. Maciej Kopa uciekł swojemu obrońcy po skrzydle i zagrał w pole karne do Przemka Wilka. Wilu próbował strzelać ale jego uderzenie sparował obrońca. W końcu piłka trafiła do Mateusza Stąporskiego, który z 10 metrów uderzył celnie po długim rogu czym wprawił blisko 40 osobową grupę kibiców LZS-u w euforię. Jeszcze nie opadł kurz po pierwszym golu, a mogliśmy cieszyć się z następnego. W 20 minucie dwójkową akcję Wilka ze Stąporskim mocnym strzałem z woleja skończył ten drugi. Po tym golu mecz się wyrównał. Swoją szansę mieli gospodarze. Piotr Wrzesiński był bliski kontaktowej bramki ale piłka po poprzeczce wyszła w aut. Do tego Kasztelan zaczął zagrażać nam po bardzo dobrze bitych rzutach rożnych. Każdy taki stały fragment siał dużo zamieszania pod bramkę Simińskiego. Drugie 45 minut rozpoczęło się od bardzo dobrej sytuacji dla Justynowa. Po prawym skrzydle przedarł się Maciej Kopa i wyszedł oko w oko z Mateuszem Jarzębowskim. Tu cały swój kunszt wykazał bramkarz rywali. Gdy Maciek chciał podcinką skierować piłkę do siatki końcem palców wybił futbolówkę ze światła bramki. Myślę, że gol zamknąłby to spotkanie. A tak do głosu doszli gospodarze i coraz śmielej zaczęli nękać naszą drużynę. Pierwszą szansę zaprzepaścił Mariusz Koćmim. Jego strzał nad poprzeczkę wybił Simiński. Druga szansa i znów Koćmin doszedł do piłki w polu karnym. W tym przypadku ofiarna interwencja Marcela Doliwy spowodowała, że gol nie padł. Do trzech razy sztuka. Znów mocno bity na pierwszy słupek rożny zasiał takie zamieszanie w naszym polu bramkowym, że piłka ku zdziwieniu wszystkich znalazła się w siatce. Tak naprawdę nikt nie był w stanie powiedzieć kto ostateczne ją tam skierował więc gola zapisano Karolowi Chmielewskiemu. Trzeba przyznać, że bramka dla Kasztelana wisiała w powietrzu. Rywale poczuli krew, a nasza drużyna niepotrzebnie cofnęła się pod własne pole karne. I niestety skończyło się to drugim golem dla Żarnowa. Wrzutkę z prawego skrzydła Patryka Sztandery próbował zablokować Sebastian Stępniak. Niestety zrobił to tak niefortunnie, że piłka po jego nodze przelobowała Simińskiego i wylądowała w siatce. Konsternacja. Na szczęście nasza drużyna ma w swoich szeregach piłkarzy, którzy potrafią w takich chwilach wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik. Tylko 5 minut rezultat był remisowy. W 73 minucie akcja po lewym skrzydle Przemka Wilka, wycofanie piłki w pole karne do nadbiegającego Michała Biernackiego, który wypieścił strzał i piłka wylądowała w siatce. Od tej pory dominowała tylko jedna drużyna – LZS. Akcje napędzali aktywny Dybisiak i Wiśniewski. Strzał tego ostatniego lecący w samo okienko wybił końcami palców Jarzębowski. W 87 minucie Wiśniewski dośrodkował na głowę nieobstawionego Stąporskiego i Mati skompletował hattricka. Wynik ustalił Eryk Dybisiak, który wyprzedził obrońców, zwiódł bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Po tym golu sędzia zakończył mecz. Piłkarze podbiegli do swoich kibiców by podziękować im ze doping, a fani przygotowali dla zawodników niespodziankę w postaci specjalnej oprawy. Jetem pewien, że zawodników z Justynowa stać na jeszcze lepszą grę. Na pewno czeka ich sporo pracy, trener Madera już rozpisał treningi i sparingi na okres zimowy. Czeka nas teraz prawie czteromiesięczny rozbrat z ligową piłką. Ja już tęsknię, a Wy???

Kasztelan Żarnów - LZS Justynów 2:5 (0:2).

Bramki: Chmielewski 60’, sam. 68’ dla Kasztelana, Stąporski 3 (16’, 20’ i 87’), Biernacki 73’ i Dybisiak 90+5’.

Kasztelan: Jarzębowski – Adamus (51’ Kolosov), Kijewski, Wrzesiński, Popielski (85’ Ślązak), Mazur, Krzysztofik (60’ Sztandera), Będkowski, Koćmin, Gajewski, Chmielewski.

LZS Justynów: Simiński – Zych (75’ Szumicki), Doliwa, Stępniak, Wejman, Biernacki (85’ Gumiński), Wiśniewski, Mrugalski (48’ Dybisiak), Wilk, Stąporski, Kopa (60’ Chmielarski (84’ Ambrozik)).

Widzów: 70 w tym 40 z Justynowa.

P.S. Bardzo dziękujemy drużynie i Zarządowi Kasztelana Żarnów za bardzo sympatyczne przyjęcie. Rzadko zdarza się, że kibice i piłkarze gości są goszczeni poczęstunkiem. Wyroby z grilla był pyszne, a co najważniejsze rozgrzały w ten zimny jesienny dzień. Jesteśmy dumni, że mogliśmy zebranymi wśród naszych zawodników i fanów pieniążkami wspomóc akcję dla synka kapitana Kasztelan Tomasza Mazura. Kacperku wracaj do zdrowia!!!!

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.