Bramka gości jak zaczarowana.

2023-06-05
Michał
Piłka nożna
486
Są w piłce nożnej takie mecze, że nic nie chce wpaść do bramki przeciwnika. Jest walka i ambicja, są sytuację ale bramka przeciwników jest jak zaklęta. Taki mecz oglądaliśmy w sobotę. Mimo przewagi i całej masy okazji bramkowych zaszliśmy z boiska pokonani. Do tego rywal strzelał nam gole jak tylko zbliżył się na nasze pole karne, choć nie tylko. Może dobrze, że trafiło to na jeden mecz i nasi piłkarze będą potrafili wyciągnąć z tych zawodów właściwe wnioski. Trochę opanowania i zimnej krwi, a wynik mógł wyglądać zupełnie inaczej. Ale od początku…

Przed meczem było wiadomo, że będzie to spotkanie o „sześć” punktów. Obie drużyny zakotwiczyły w czubie ligi i trzy punkty mogły pomóc w znalezieniu się na pudle w końcowym rozrachunku. Dodatkowo nasza ekipa podrażniona porażką w Inowłodzu wyszła na murawę z jasnym postanowieniem rehabilitacji. W składzie na Pilicę zabrakło Mateusza Stąporskiego, Michała Biernackiego, Kacpra Szumickiego i Jarka Bergiela. Dodatkowo na rozgrzewce kontuzji doznał Daniel Mazurek, który miał zająć miejsce między słupkami w tym meczu. Pilica do Justynowa przyjechała w 13 osobowym składzie, a dwa miejsca na ławce rezerwowych zajęli zawodnicy z drużyn juniorskich. Pierwszy strzał na bramkę oddali w 5 minucie goście. Uderzenie Damiana Ględy poszybowało ponad poprzeczką. Po minucie odgryzł się Justynów. Akcję na prawym skrzydle Przemka Wilka próbował celną główką na bramkę zamienić Maciek Kopa. Jego strzał instynktownie obronił Mateusz Sobczyk, a dobitka Adriana Wiśniewskiego wylądowała na bocznej siatce. W 18 minucie znów akcja Wilka na skrzydle i znów Maciek Kopa stanął przed szansą zdobycie gola. Niestety nie trafił w piłkę będąc kilka metrów od linii bramkowej i piłka wyszła na aut. W 28 minucie cieszyliśmy się z gola. Dwójkowa akcja Wilka z Jankiem Bukowieckim, faul na naszym pomocniku w polu karnym i pewny strzał Wilka z 11 metrów. Po tym golu chyba wszyscy na obiekcie w Justynowie wierzyli, że ten mecz będzie prowadzony pod dyktando LZS-u, a kolejne gole są kwestią czasu. Niestety nasza drużyna cofnęła się i po dwóch minutach rywale wyrównali. Na prawym skrzydle znalazł się wszędobylski Krystian Siewier i wyłożył piłkę Kubie Tazbirowi, który pewnym strzałem umieścił ją w siatce. W 35 minucie rywale wyszli na prowadzenie. Siewier dostał prostopadłe podanie, wyprzedził obrońców i wpadł w pole. Będąc przed Lewosińskim niczym Tomasz Frankowski podcinką, nad naszym bramkarzem umieścił ją w siatce. Na domiar złego na przerwę schodziliśmy z bagażem trzech goli. Tomasz Flaszka zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów. Silnie uderzona piłka zaskoczyła Lewosińskiego i ku osłupienie wszystkich zatrzepotała w bramce. Na dwie sytuacje Pilica strzeliła trzy gole. W szatni Justynowa w przerwie trwała burza mózgów, a głośne krzyki słychać było aż pod trybuną dla kibiców. Miejscowi piłkarze wyszli na drugą połowę naładowani jak najlepsze kabanosy z firmy Grot. Już pierwsza akcja Justynowa powinna zakończyć się golem. Przemek Wilk wyszedł sam na sam z bramkarzem, minął golkipera i skierował piłkę w stronę pustej bramki. Niestety obrońca gości wybił ją w ostatniej chwili na róg. W 54 minucie w sukurs gościom przyszła poprzeczka po strzale Wilka z wolnego. Dwa centymetry niżej i byłby piękny gol. Jak nie idzie to nie idzie. Po minucie Grzegorz Kopeć został wypuszczony na czystą pozycję przez Janka Bukowieckiego. Niestety nasz pomocnik strzelił mocno ale bardzo niecelnie. W 60 minucie goście po raz pierwszy w drugiej połowie zapuścili się na przedpole Justynowa. Dynamiczną akcję Kacpra Gaja niepotrzebnie faulem zakończył Mateusz Wojciechowski. Pewny strzał Krystiana Szewczyka i praktycznie było po meczu. Nasza drużyna co prawda dalej ambitnie atakowała bramkę Pilicy ale piłka jakoś tego dnia nie chciała wpaść do bramki strzeżonej przez Sobczaka. Swoje gole powinni strzelić Grzegorz Kopeć, Mateusz Wojciechowski, Adrian Wiśniewski, Maciek Kopa i Sylwester Kurnatowski. Bramka Przedborza tego dnia była jak zaczarowana. Końcowy gwizdek obie drużyny przyjęły z ulgą. Goście wygrali mecz, a nasi piłkarze mieli już chyba dość kolejnych ataków. Tego dnia gdyby mecz trwał trzy godziny pewnie i tak nic by nie wpadło.

Goście zasłużyli na słowa uznania. Wykorzystali wszystkie swoje szanse. Mądrze się bronili i wybijali z uderzenia naszych piłkarzy. A co powiedzieć o grze naszych piłkarzy. Od kilku spotkań wisi nad drużyną fatum. Szybka trzeba obudzić się z tego koszmaru. Do zakończenia sezonu zostały 2 mecze i nie można dopuścić by „smród” z końcówki ligi zasnuł cały dobry sezon. Za tydzień gramy wyjazdowy mecz ze Startem Lgota Wielka. Zespół broni się przed spadkiem i na pewno tanio skóry nie sprzeda. A na koniec truskawka” na torcie i spotkanie z można to głośno powiedzieć czwartoligowcem z Wolborza. Niezła gratka dla piłkarzy i kibiców. Potrzebna są tylko zwycięstwa.

LZS Justynów – Pilica Przedbórz 1:4 (1:3).

Bramki: Wilk 28’ dla LZS Justynów, Tazbir 30’, Siewier 35’, Flaszka 43’, Szewczyk 60’ dla Pilicy.

LZS Justynów: Lewosiński – Wojciechowski, Gumel, Pankiewicz (77’ Iwaczuk), Wejman (65’ Ambrozik), Kopeć (72’ Kurnatowski), Kurowski, Bukowiecki, Wiśniewski, Kopa, Wilk.

Pilica Przedbórz: Sobczak – Tomalka (65’ Sochacki), Chmara, Szewczyk, Flaszka, Gaj, Kornacki, Saternus, Glenda, Siewier, Knosała.

Widzów: 100




Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.