Zagrali na cztery z plusem.

2023-09-25
Michał
Piłka nożna
471
Wrócili nasi piłkarze na zwycięską ścieżkę. Cztery strzelone gole LKS-owi Mniszków i duży plus za zero z tyłu. Do piątki zabrakło bardzo niewiele. Po dwóch słabszych meczach spotkanie z beniaminkiem miało być meczem na przełamanie. Niestety trener Madera nie mógł skorzystać z Mateusza Turka, Grzegorza Kopcia i Wiktora Wejmana. Adrian Wiśniewski nabawił się urazu podczas ostatniego treningu i zasiadła na ławce rezerwowych. W gronie rezerwowych znalazł się również Przemek Wilk. Wilu co prawda rwał się do gry ale trener Madera nie chciał niepotrzebnie ryzykować jego zdrowia. Z tego powodu w ataku od pierwszej minuty zobaczyliśmy obok Stąporskiego i Dybisiaka - Piotra Chmielarskiego. W obronie zagrali nasi „nastolatkowie” Zych, Stępniak i Doliwa, a wśród nich „profesor” Milczarek. Drugą linię tworzyło trio Kurowski, Kopa i Gumel odpowiedzialny za kreowanie okazji napastnikom.

Goście z Mniszkowa do Justynowa przyjechali z nastawieniem zdobycia co najmniej punktu ale już pierwsze minuty pokazały, że będzie to dla nich zadanie trudne do wykonania. Nasi piłkarze od początku ruszyli na bramkę beniaminka. Ataki sunęły raz z prawej raz z lewej strony. Mateusz Stąporski i aktywny Eryk Dybisiak kilkukrotnie zagrywali w pole karne ale piłka nie dochodziła do naszych graczy. W 8 minucie powinien paść pierwszy gol. Na bramkę Piotra Śpiewaka strzelali kolejno Stąporski i Dybisiak. Mniszkowian ratował bramkarz, a trzecia dobitka Gumela trafiła w obrońcę. Na nową szansę czekaliśmy tylko trzy minuty. Piłka w polu karnym trafiła do Chmielarskiego. Haaland nie zastanawiał się długo i strzelił ale znów Śpiewak obronił ten strzał. Do trzech razy sztuka. W 17 minucie na rajd po prawej stronie zdecydował się aktywny od początku spotkania Alan Zych. Minął obrońcę i silnie oraz dokładnie dośrodkował do wchodzącego Gumela. Kamilowi pozostało tylko trafić i piłka zatrzepotała w siatce. Po tym golu grało się naszym piłkarzom o wiele lepiej. Goście nie nadążali za naszymi piłkarzami i hurtowo łapali żółte kartki. A nasi piłkarze rozwinęli skrzydła. W przenośni i w rzeczywistości. Najpierw z woleja strzelał Chmielarski ale znów błysnął Śpiewak. W 24 minucie goście popełnili katastrofalny błąd. Naciskany obrońca poślizgnął się i zgubił piłkę. Tę dopadł Dybisiak, wpadł w pole karne i zagrał wzdłuż linii 5 metra. Futbolówkę przytomnie przepuścił naciskany Chmielarski, a całość zwięczył Stąporski. W 38 minucie błąd popełnił arbiter. Faulowany w polu karnym był Kamil Gumel. Niestety sędzia odgwizdał tylko wolnego. Dobre dośrodkowanie trafiło do Sebastiana Stępniaka, niestety nasz młody obrońca chyba nie spodziewał się piłki, uderzył za słabo i z bramki nic nie wyszło. Ostra gra rywali spowodowała, że na drugą połowę wyszliśmy bez Kuby Kurowskiego. Wyszliśmy to za dużo powiedziane. Nasi piłkarze myślami zostali w szatni bo do głosu zaczęli dochodzić goście. Ich akcje zaczęły się zazębiać i Jędrzej Simiński musiał kilka razy interweniować. Najlepszą okazję na gola kontaktowego zmarnował Arkadiusz Majchrzak. Jego strzał z kilku metrów był minimalnie niecelny. I to by było na tyle jeśli chodzi o gości. Po trzech minutach był praktycznie po meczu. Do prostopadłego podania wystartował Stąporski. Wpadł w pole karne i został sfaulowany przez goniącego go obrońcę. Piłkę na wapnie postawił sam poszkodowany i pewnym strzałem dał trzeciego gola LZS-owi. Stąporski mógł i powinien swoją bramkę strzelić wcześniej. W 54 minucie po koronkowej akcji z Zychem strzelał z 10 metra ale znów kunsztem wykazał się Śpiewak. Po trzeciej bramce goście spuścili z tonu. Trener Madera wprowadził kilku rezerwowych i jeden z nich w 84 minucie ustalił wynik meczu. Kacper Ambrozik przyjął piłkę w polu karnym, przełożył sobie na lewą nogę i kropnął silnie i celnie po długim rogu ustalając wynik meczu. Tak więc wróciliśmy na zwycięską ścieżkę. Za tydzień kolejny mecz z beniaminkiem. Tym razem na drodze piłkarzy z Justynowa stanie zespół EBE SPN Bełchatów. Pojedziemy do górniczego miasta po zwycięstwo. Na stratę punktów nie możemy sobie pozwolić.

LZS Justynów – LKS Mniszków 4:0 (2:0).

Bramki: Stąporski 2 (24’ i 69’), Gumel 17’, Ambrozik 84’.

LZS Justynów: Simiński – Zych (77’ Szumicki), Stępniak, Doliwa (60’ Pankiewicz), Milczarek (72’ Kurnatowski), Kopa (72’ Wiśniewski), Kurowski (46’ Gumiński), Gumel, Dybisiak (76’ Ambrozik), Chmielarski, Stąporski.

LKS Mniszków: Śpiewak – A. Wach, Majchrzak (65’ Chudy), Śliwka, Gusta, Grzywacz, Rutowicz, Miśkiewicz (54’ M. Wach), Tarnowski, D. Janikowski (80’ Nojek), M. Janikowski.

Widzów: 150



M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.