Wątpliwy karny zadecydował.

2024-06-17
Michał
Piłka nożna
339
W sobotnie popołudnie zagościliśmy w Rzgowie by rozegrać mecz na szczycie. Na dwie kolejki do końca ligi obie drużyny zajmowały pozycje na samej górze tabeli. Liderujący Justynów o cztery oczka wyprzedzał Zawiszę. By po meczu cieszyć się z wygrania ligi musiał co najmniej zremisować ten mecz. Do Rzgowa pojechało za swoją drużyną 150 kibiców Justynowa. Wierzyli, że LZS stać na zwycięstwo nad najmocniejszym rywalem. Rzadko zdarza się, że na meczu w klasie okręgowej liczba kibiców gości przewyższa miejscowych. Zawiszę dopingowała dobrze zorganizowana i głośna grupa 40 piłkarzy drużyn młodzieżowych.

Trener Madera do pierwszego składu desygnował Michała Biernackiego by wspierał Kubę Kurowskiego w środku pola. Na boku obrony wyszli Alan Zych i Maciek Kopa, których zadaniem miało być odcięcie szybkich skrzydłowych Zawiszy Romana Atamianiuka i Adriana Gieracha.

Uprzedzając relacje mecz pomiędzy obiema drużynami nie był wielkim widowiskiem. Gra toczyła się głównie w środku pola, a piłkarze bardzo szybko pozbywali się piłki. Szczelnie zaciśnięte zasieki obronne obu zespołów nie pozwalały na skuteczną grą napastników. Pierwszą bramkową akcję przeprowadzili gospodarze. Piłkarze LZS-u stracili piłkę pod polem karnym Zawiszy. Jednym długim podaniem uruchomiony został Arkadiusz Benduski. Przebiegł z piłką kilkanaście metrów, wyprzedził obrońców Justynowa i gdy wyszedł oko w oko z Simińskim strzelił w słupek. Na szczęście był to jedyna tak dobra sytuacja gospodarzy tej części meczu. Optycznie Zawisza przeważał, był częściej przy piłce ale ataki miejscowych kończyły się na dobrze grających defensorach LZS-u. Akcje Justynowa były szarpane, sporo było niedokładności. Wilk ze Stąporskim jak zwykle aktywni ale natrafiali na godnych rywali w obronie. W 30 minucie mocniej zabiły serca kibiców. Piłkę po wrzucie z autu dostał w polu karnym Wilk. Zwodem zgubił obrońcę i z ostrego kąta strzelił na bramkę. Olaf Bruski musnął piłkę, która prześlizgnęła się po poprzeczce i wyszła na róg. Po 4 minutach w końcu zagraliśmy akcyjkę jak na treningu. Szybki atak Wiśniewskiego lewą stroną, dokładna wrzutka w pole karne wprost na głowę Dybisiaka i nasz młody skrzydłowy pakuje piłkę do siatki. Po tym golu Justynów zaczął grać na miarę swoich możliwości i do końca pierwszej połowy przycisnął rywali. Niestety kolejne bramki nie padły.

Druga połowa rozpoczęła się od trzech wyśmienitych sytuacji. Najpierw Wilk znów wymanewrował obrońcę w polu karnym i znów nie udało się pokonać bramkarza. Po chwili Eryk Dybisiak zmusił do błędu Bruskiego. Odzyskał piłkę w bocznym sektorze i strzelił na pustą bramkę. Niestety minimalnie spudłował. Szkoda. Po tym golu rywale pewnie nie byliby w stanie podnieś głów. Po minucie to Zawisza miała swoją szansę. W końcu pokazał się Adrian Gierach. Odważnie wpadł w pole karne Justynowa i w wybornej pozycji strzelił nad poprzeczką. Trzy szanse w trzy minuty. Więcej …. niż przez całą pierwszą połowę i resztę drugiej. Później mecz znów przeniósł się do środka pola. Zawisza częściej był przy piłce ale Justynów bardzo dobrze zorganizowany nie pozwalał na rozwinięcie skrzydeł rywalom. Kibicom mocniej biły serca przy stałych fragmentach gry. I to właśnie z rzutu rożnego w 68 minucie rywale wpakowali piłkę do siatki. Strzelcem gola był Dawid Owczarek. Zawisza ruszył na bramkę Justynowa. Mecz się zaostrzył. Nikt nie chciał odstawić nogi. W 73 minucie Daniel Suskiewicz ukarany został drugą żółtą kartką. Sędzia był łaskawy dla niego bo jego pierwszy faul, ostre wejście wyprostowaną nogą w piszczel Kurowskiego powinno skończyć się wykluczeniem. Po czerwieni o dziwo piłkarze z Rzgowa dostali dodatkowych sił. To oni prowadzili grę. Justynów zamknął się na swoim przedpolu i nastawił na przeprowadzenie szybkiej akcji, która rozstrzygnie to spotkanie. Zabrakło w naszej drużynie piłkarza, który w środku pola wziąłby grę na swoje barki. Zabrakło takiego …. Kamila Gumela. Niestety kontuzjowany Guma oglądał mecz z trybun choć jak go znam wszedłby na murawę z chorym kolanem. Mecz zbliżał się do końca. W 92 minucie Zawisza przeprowadził atak ostatniej szansy. Zakotłowało się w polu karnym, do piłki ruszyli Sebastian Stępniak i Jakub Deląg. Seba wślizgiem wybił futbolówkę ale napastnik Zawiszy upadł na murawę sugerując, że został trafiony w stopę. Sędzia Tomasz Lewandowski … wskazał na wapno. Coś niewiarygodnego. Należy tylko żałować, że na meczach okręgówki jest on „panem i władcą”. Takich karnych się nie gwiżdże. Bohaterem dnia nie zostaje się będąc sędzią. Zostawmy to piłkarzom. Do piłki podszedł Marcin Cander i pewnym strzałem pokonał Jędrzeja Simińskiego. LZS ruszył do przodu ale zabrakło czasu. Swoją szansę miał Grzegorz Kopeć ale jego strzał z 16 metra obronił bramkarz. Zawisza wygrał, był bardziej zdeterminowany. Justynów bardziej chciał obronić remis niż zagrać o pełną pulę. Niestety w piłce często bywa tak, że taka taktyka się mści. Teraz nie ma kalkulacji, musimy zagrać i zagramy tylko o pełną pulę.

Radość piłkarzy i kibiców Zawiszy była ogromna. Piłkarze LZS-u byli smutni i wściekli. Trzeba przeanalizować ten mecz, wyciągnąć wnioski i wyrzucić go szybko z głowy. W sobotę o 17:00 zagramy ostatni mecz w lidze. Podejmujemy Kasztelana Żarnów. Trzeba zwycięstwem zakończyć ten wspaniały sezon. Koniec wieńczy działo!!! Więc do boju!!!

Zawisza Rzgów – LZS Justynów 2:1 (0:1)

Bramki: Owczarek 68’, Cander 90+3’ dla Zawiszy, Dybisiak 34’ dla Justynowa.

Zawisza: Bruski – Jachowicz, Osojca, Suskiewicz, Owczarek, Atamaniuk, Sendal (52’ Deląg), Jachymski, Cander, Gierach, Benduski.

LZS Justynów: Simiński – Zych, Turek, Stępniak, Kopa, Wiśniewski (61’ Kacprzak), Biernacki (67’ Doliwa), Kurowski, Dybisiak, Wilk (72’ Bergier), Stąporski (87’ Kopeć)

Widzów: 250 w tym 150 z Justynowa.




Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.