Udana inauguracja wiosennej rundy rozgrywek.

2022-03-28
Piłka nożna
365
W niedzielę 27 marca piłkarski świat Justynowa wyekspediował się do oddalonych o blisko 60 km Bielaw, gdzie swoje mecze w roli gospodarzy rozgrywa drużyna Sokoła Popów. Rywal po jesiennych meczach zamykał ligową tabelę z jednym tylko punktem na koncie. Jednakże zimowe wzmocnienia i wyniki sparingów sugerowały, że rywale nie złożyli broni. Sokół wiosną rozegrał dwa mecze, w których co prawda nie zdobył punktów ale pokazał dobry futbol, szczególnie w meczu z faworyzowanym KKS Koluszki. Kibice miejscowych po cichu liczyli, że w pierwszym domowym meczu wiosny ich piłkarze mogą sprawić niespodziankę, za którą uważali jakąkolwiek zdobycz punktową.

Drużyna LZS Justynów do Bielaw jechała w roli zdecydowanego faworyta. Co prawda po pierwszej kolejce rundy rewanżowej ekipa trenera Buchowicza straciła pozycję lidera ale stało się to tylko w wyniku przełożenia meczu z LKS Gałkówek. Na zawody z Sokołem do Bielaw pojechało 18 graczy. Zabrakło Wiktora Wejmana pauzującego za żółte kartki i zawodników w ostatnim czasie z różnych przyczyn nie trenujących – Jarka Bergiela, Tomka Wachowca i Sylwka Kurnatowskiego. Pawła Worotnickiego w domu zatrzymała choroba. Do bramki na mecz z Sokołem wskoczył Damian Lewosiński. W skład bloku defensywnego zostali skierowani etatowi pomocnicy Michał Biernacki na środek i Kacper Ambrozik na lewą stronę. Kacper Szumicki wrócił na swoją nominalną prawą stronę. Skład obrony uzupełnił Rafał Pankiewicz. W drugiej linii w środku pola zobaczyliśmy jedną nową twarz. To Maciej Kopa, który przyszedł zimą z Polonii Andrzejów. Do obecności Kamila Gumela i Jakuba Kurowskiego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Na skrzydłach wyszli Mateusz Stąporski i Przemek Wilk. W ataku na pozycji nr „9” zagrał Przemek Bartosik. Tak zestawiona jedenastka miała za zadanie wygrać z Sokołem Popów i udanie wejść w ligowe zmagania.

Pierwsze minuty pokazały, że mecz nie będzie łatwym spotkaniem. Rywal schowany za podwójną gardą bronił własnego przedpola całą drużyną. Obrońcy nie bawili się w koronkowe wyprowadzanie piłek. Jakiekolwiek zagrożenie ze strony Justynowa było gaszone w zarodku. Napastnicy nastawieni na grę z kontry liczyli na błędy naszych graczy i czekali na długie podania z własnej połowy. Do tego piłkarzom LZS-u nie pomagał stan murawy. Piłka na nierównym boisku płatała figle i raz za razem odskakiwała, nie pozwalając na szybką grę z pierwszej piłki. Pierwsza część meczu była miernym widowiskiem, akcji z obu stron było jak na lekarstwo, mnożyła się niedokładność i brak pomysłu na kreatywne rozwiązania. Dopiero w 26 minucie LZS przedostał się pod bramkę miejscowych, po rzucie rożnym Kamil Gumel strzelał na bramkę ale dobrze zachował się bramkarz Sokoła. W 43 minucie po centro - strzale Przemka Wilka z lewej strony piłka minęła wszystkich graczy i odbiła się od słupka ratując gospodarzy od straty gola. Na przerwę piłkarze obu zespołów schodzili ze zmiennymi humorami. Sokół zadowolony z bezbramkowego rezultatu. Co innego gracze Justynowa. Trener Buchowicz nakazał swoim podopiecznym przyśpieszenia gry i przerzucenie ciężaru rozgrywania akcji na skrzydła. Przemka Bartosika, który szczelnie pilnowany nie pokazał swoich atutów zmienił Oskar Błaszczyk. Na szpicę ataku został przesunięty Mati Stąporski. Od początku drugiej połowy zobaczyliśmy inny, lepszy zespół Justynowa. Akcję piłkarzy w czerwono – niebieskich koszulkach napędzały się. W 50 minucie po indywidualnej szarży groźnie strzelał Przemek Wilk ale bramkarz obronił jego uderzenie, z dobitką niestety spóźnił się Stąporski. W 55 minucie w wynik błędów w obronie sam na sam z Lewosińskim wyszedł napastnik gospodarzy. Naciskany przez Michał Biernackiego nie poradził sobie i jego słaby strzał został wyłapany przez wychodzącego do piłki Dimka. To był dzwonek alarmowy dla Justynowa. Po chwili bardzo dobre podanie Stąporskiego na gola powinien zamienić Kurowski. Niestety z 14 metra strzelił minimalnie obok słupka. Po kolejnych 3 minutach tym razem Stąporski znalazł się przed bramkarzem Sokoła. Po wrzutce aktywnego Ambrozika strzelał z woleja z 5 metra. Niestety piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do siatki. W tym wypadku dobrze ustawiony bramkarz obronił to silne uderzenie. Po kolejnej minucie, kolejna składna akcja Justynowa. Piłka od Stąporskiego trafiła do Kopy, a ten obsłużył Błaszyka ale jego strzał minął słupek od zewnętrznej strony. W 65 minucie w końcu opór miejscowych został przełamany. W polu karnym piłkę przyjął Przemek Wilk, zwodem minął obrońcę i strzelił nie do obrony. Kamień z serca spadł wszystkim piłkarzom i kibicom z Justynowa. Widać było, że gracze Sokoła opadli z sił, a napór gości w końcu złamał ich szyki obronne. Gracze LZS nawet nie myśleli spocząć na laurach. Ich ataki nabrały tempa, akcje sunęły raz z lewej strony, raz z prawej. W 70 minucie po główce Pankiewicza piłka o centymetry minęła słupek bramki. Co się odwlecze to nie uciecze. Trzy minuty później Przemek Wilk zacentrował z rzutu rożnego wprost na głowę wbiegającego Kurowskiego, który zmieścił piłkę między słupkiem i bramkarzem. W tym momencie było wiadomo, że wywieziemy z Bielaw trzy punkty. Z graczy Sokoła całkowicie zeszło powietrze, a Justynów atakował by powiększyć swój dorobek strzelecki. W 82 minucie Błaszczyk został obsłużony przez Wilka i będąc kilka metrów przed pustą bramką posłał piłkę nad poprzeczką. W 85 minucie kolejna składna akcja gości. Wilk podaje w polu karnym do Tomka Niżnikowskiego, który w swoim debiucie w nowych barwach strzela obok bramkarza na 3:0. Gospodarze w 88 minucie dobili się sami. Po kolejnym rajdzie Wilka po skrzydle, obrońca Sokoła chcąc wybić piłkę z bramki nastrzelił swojego kolegę i tym samym ustalił wynik meczu na 4:0.

Trzeba szanować ten wynik i te trzy punkty. Sokół to drużyna, która w tej rundzie jest o wiele mocniejsza niż gdy graliśmy z nią jesienią. Wydaje się, że w rozgrywkach może zabrać punkty bardziej faworyzowanym drużynom. Zawsze ważny jest początek rundy. Wynik i gra w takim meczu ma realny wpływ na dalszą część rozgrywek. Z meczu w Bielaw wywozimy trzy punkty i cztery zdobyte gole. Mimo jednego meczu rozegranego mniej wróciliśmy na fotel lidera tabeli. Do tego zagraliśmy dobre zawody w obronie, nie pozwalając rywalom na rozwinięcie skrzydeł. Do kolejnego meczu został tydzień, a każdy trening będzie umacniał naszą formę. W sobotę podejmujemy Czarnych Smardzew czyli drużynę z czołówki ligi. Jak na lidera przystało nie możemy zawieść swoich kibiców i kontynuować słusznie obrany cel. Tak więc do zobaczenia na stadionie w Justynowie.

Sokół Popów – LZS Justynów 0:4 (0:0).

Bramki: Wilk 65’, Kurowski 73’, Niżnikowski 85’, sam. 88’.

Skład LZS Justynów: Lewosiński – Szumicki, Biernacki, Pankiewicz, Ambrozik (80’ Kinski), Wilk, Kopa (83’ Iwaczuk), Gumel (87’ Zieliński), Kurowski, Stąporski (75’ Niżnikowski), Bartosik (46’ Błaszczyk).

Widzów 80 w tym 30 z Justynowa.


M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.