Piłkarski rollercoaster zakończony zwycięstwem.

2022-09-26
Michał
Piłka nożna
379
To co fundują nam piłkarze LZS Justynów tej jesieni to istny zawrót głowy. Kiedy po meczu w Żarnowie myśleliśmy, że na podobne emocje będziemy musieli czekać długi czas gracze trenera Buchowicza zafundowali tydzień później w meczu z Victorią Żytno. Co nas czeka w kolejnych meczach? Aż strach pomyśleć. Kibice o słabych nerwach mogą tego nie wytrzymać. Jedno jest pewne. Na meczach LZS Justynów nudzić się nie można.

Mecz z zespołem z Żytna rozpoczęliśmy bez Kacpra Szumickiego i Wiktora Wejmana. Z tego powodu do wyjściowej jedenastki wskoczył bohater z Żarnowa Patryk Kiński, a miejsce na lewej obronie zajął Kacper Ambrozik. Mecz rozpoczął się dla naszych „orłów” najgorzej jak mógł. W 2 minucie Konrad Młyńczyk wykorzystał niezdecydowanie naszych obrońców i głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skierował piłkę do siatki. W 8 minucie było już 0:2. Wiktor Jurczyk prostopadłym zagraniem wypuścił w uliczkę Damiana Rozpendka, który wykorzystał swoją szansę. Dopiero po tym golu nasi gracze wzięli się do roboty. Swoje okazje mieli Przemek Wilk, którego strzał minimalnie minął słupek oraz Rafał Pankiewicz. Panek dostał piłkę jak na talerzu po dośrodkowaniu z rogu. Niestety podanie zaskoczyło go i posłał piłkę nad poprzeczką. W 13 minucie poprawił się Przemek Wilk. Przyjął piłkę w polu karnym, zwiódł obrońcę i strzelił w krótki róg prosto do siatki bramki strzeżonej przez Michała Tyrka. W 17 minucie Mateusz Stąporski zagrał w pole karne piłkę do Wilka. Obrońca Victorii nieprzepisowo zablokował naszego gracza i sędzia bez wahanie podyktował karnego. Jedenastkę pewnym strzałem zamienił na gola sam poszkodowany i mieliśmy remis. Mecz przeniósł się do środka pola, a że obie drużyny nie dawały za wygraną to iskrzyło między piłkarzami co chwilę. W 27 minucie bramkarz Victorii końcami palców odbił piłkę na słupek po strzale Wilka. W 30 minucie bardzo nieodpowiedzialnie zachował się Daniel Rozpendek. „Przystemplował” Kacpra Ambrozika za co dostał żółtą kartkę.

Niezadowolony obraził sędziego mówiąc mu, że jest pijany i czuć od niego alkohol. Za znieważenie sędziego dostał kolejne żółtko i musiał opuścić boisko. Zawodnikowi Victorii było mało. Po zejściu do szatni wezwał patrol policji by udowodnić swoją tezę o rzekomej nietrzeźwości sędziego. Przybyły na miejsce funkcjonariusze w przerwie poddali sędziego badaniu na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Wynik jednoznacznie pokazał, że był on całkowicie trzeźwy. Nie wiadomo jak dalej potoczą się losy tego wydarzenia ale przed młodym piłkarzem na pewno ciężkie chwile. Sprawa będzie na pewno podjęta pod dyskusję w Wydziale Dyscypliny ŁZPN. Nie wiadomo jak postąpi znieważony sędzia główny. Cóż za własne czyny trzeba odpowiadać.

Do końca pierwszej połowy obie drużyny miały po jednej swojej szansie. Grający trener Victorii Dawid Jankowski strzela minimalnie niecelnie. W odpowiedzi w 37 minucie wybitą z pola karnego piłkę bez zastanowienia kopnął z woleja Maciek Kopa. Futbolówka o centymetry minęła poprzeczkę niestety od zewnętrznej strony. Byłby piękny gol.

Na drugą połowę meczu wyszliśmy bez Michała Biernackiego, który został staranowany w jednym ze starć. Zastąpił go w środku defensywy Kamil Gumel. Do kontuzjowanego Michała wezwany został ambulans pogotowia. Na szczęście obyło się bez wizyty w szpitali. Michał jest ostro poobijany ale na szcęście po kilku dniach będzie nadawał się do gry.

W tę część meczu lepiej weszli gości. Mimo, że grali w „10” stworzyli sobie dwie dogodne lecz zmarnowane sytuacje po rzutach rożnych. W 67 minucie Patryk Kiński odebrał piłkę w środku pola zawodnikowi Victorii i zagrał do Przemka Wilka. Nasz napastnik minął trzech rywali, wpadł w pole karne i został powalony na ziemię. Do piłki podszedł sam poszkodowany i … nie strzelił. Co gorsza Michał Tyrek złapał piłkę i dalekim wykopem uruchomił Wiktora Jurczyka, który wykorzystał niezdecydowanie naszych obrońców i głową przelobował wychodzącego z bramki Lewosińskiego. Po tym golu nasi gracze wyglądali jak bokser po ciężkim nokaucie. Na szczęście dużo ożywienia w grę miejscowych wnieśli wprowadzeni Tomek Niżnikowski i Adrian Rzepecki. W 78 minucie w zamieszaniu pod bramką Victorii do piłki wybitej dopadł na 18 metrze Adrian Wiśniewski. Nasz młodzieżowiec nie zastanawiał się długo i kopnął z pierwszej piłki. Futbolówka wpadła tuż przy słupku obok bramkarza Victorii. Goście ruszyli do przodu chcąc wygrać ten mecz, zapomnieli o obronie i zostali za to srogo skarceni. Po rzucie rożnym dla Victorii z szybką kontrą wyszli gracze z Justynowa. Piłka od Przemka Wilka trafiła do Maćka Kopy. Gracze z Żytna chcieli zastawić pułapkę ofsajdową ale poślizgnął się jeden z ich graczy czym zniweczył ten manewr. Maciek pobiegł na bramkę, nie dał się dogonić żadnemu z graczy gości, położył bramkarza i wpakował piłkę do siatki. Kibice z Justynowa oszaleli z radości. Z trybun słychać było gromkie LZS, LZS. Nerwów nie potrafił utrzymać na wodzy grający trener Victorii, który w niecenzuralnych słowach obraził arbitra za co wyleciał z boiska. Kolejne bardzo głupie zachowanie zawodnika gości. Osłabieni dwoma piłkarzami rywale nie chcieli dać za wygraną i ambitnie dążyli do wyrównania. Za poświęcenie i trud na pewno należą im się brawa. W 83 minucie zagotowało się pomiędzy Kacprem Ambrozikiem, a Dawidem Kurkiem z Victorii. Nasz zawodnik został brutalnie sfaulowany przez rywala, który za swoje przewinienie otrzymał czerwoną kartkę. Niestety Kacper nie utrzymał nerwów na wodzy i sam wymierzył napastnikowi sprawiedliwość za co … również wyleciał z boiska. Po chwili przyszło otrzeźwienie i nasz młody gracz bardzo żałował swojej reakcji. Czasu nie da się jednak cofnąć. Na boisku zrobiło się bardzo dużo miejsca. Justynów kontrolował mecz, gracze z Żytna nie wierzyli, że mogą strzelić gola dającego remis. W 93 minucie Tomek Niżnikowski otrzymał dobre podanie ze środka pola. Wpadł w pole karne i strzelił nie do obrony po długim rogu. Ten gol dobił rywali i zamknął ten piłkarski rollercoaster. Kibice i piłkarze z Justynowa długo świętowali swój sukces. Gracze z Żytna niepocieszeni, złorzeczyli na pracę arbitra zapominając, że sami osłabili swoją drużynę nieodpowiednim zachowaniem wobec niego.

Kurz jeszcze nie opadł po sobotnim meczu, a już we wtorek kibiców w Justynowie czekają nowe emocje. O godzinie 16:00 rozegrany zostanie mecz w IV rundzie okręgowego Pucharu Polski. Przeciwnikiem naszej drużyno będą rezerwy łódzkiego Widzewa. Drużyna, która w dotychczasowych 11 meczach zgromadziła 31 punktów i śmiało patrzy w stronę 3 ligi. Zdecydowanym faworytem będą rywale ale rozgrywki pucharowe pełne są niespodzianek. Wtorkowa będzie bardzo mile widziana.

LZS Justynów – Victoria Żytno 5:3 (2:2).

Bramki: Wilk 2 (13’ i 18’), Wiśniewski 78’, Kopa 80’, Niżnikowski 93’ – dla LZS Justynów, Młyńczyk 2’, Rozpendek 8’, Jurczyk 68’ – dla Victorii.

LZS Justynów: Lewosiński – Kiński, Pankiewicz (88’ Kurnatowski), Biernacki (46’ Gumel), Ambrozik, Wilk, Kopa, Kurowski, Wiśniewski (89’ Ratajczak), Stąporski (76’ Rzepecki), Bergiel (58’ Niżnikowski).

Victoria Żytno: Tyrek – Barański, Janowski, Łysakowski, S. Kurek, D. Kurek, Jurczyk Rozpendek, Młyńczyk, Śmigielski, Stala.

Widzów: 150.

P.S. Na stronie funpagu klubu Victoria Żarnów na FB pojawił się artykuł z sobotniego meczu pt: „ Piłkarski poker 2”. Autor tekstu wielokrotnie porównywał zdarzenia ze spotkania z czasami „Fryzjera”. Jako klub LZS Justynów chcemy stanowczo zaprotestować na takie stawianie sprawy. Film „Piłkarski poker” oraz postać „Fryzjera” wszystkim kojarzą się z korupcję i płatną protekcją w świecie piłki nożnej. Jako kibice, działacze, piłkarze i trenerzy nigdy nie mieliśmy do czynienia z czynną i bierną korupcją, płatną protekcją czy powoływaniem się na wpływy w sporcie. Nie pozwolimy na splamienie DOBREGO IMIENIA NASZEGO KLUBU. Jeżeli wysuwa się oskarżenia trzeba mieć dowody by nie postąpić tak lekkomyślnie jak zawodnik Damian Rozpendek, który znieważył sędziego i pomówił go o prowadzenie meczu w stanie nietrzeźwości. Fakt ten wykluczyła stosownym badaniem policja.

Rozumiemy zdenerwowanie rywali po sobotnim meczu ale winnych tej sytuacji powinni szukać najpierw wśród swoich zawodników. Ich nieodpowiedzialne zachowanie osłabiły zespół. Sami tydzień wcześniej znaleźliśmy się w „piekiełku” niezrozumiałych decyzji arbitrów liniowych. Potrafiliśmy jednak pokazać swoją wyższość na boisku, wygrywając mecz i strzelając zwycięskiego gola w ostatniej akcji meczu.

Nie myli się ten co nic nie robi. Jesteśmy tylko ludźmi, a piłka nożna to najważniejsza rzecz z tych mniej ważnych. Mam nadzieję, że wiosną spotkamy się w Żytnie w dobrej atmosferze, podamy rękę na powitanie i rozegramy dobry mecz.

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.