Mogło się skończyć bardzo źle....

2021-10-05
Daniel
Siatkówka
503
Całe szczęście, że zagraliśmy do końca z wiarą i determinacją do odniesienia zwycięstwa. Niestety, wystarczyło to tylko do zdobycie punktu, który został wyszarpany w ostatnich minutach, ale od początku...

Pierwszy raz w tym sezonie trener Michał Buchowicz na ławce rezerwowych miał tylko bramkarza i trzech zawodników z pola, z których Michał Biernacki nie do końca nadawał się do gry. Z różnych przyczyn zabrakło w Swędowie Mateusza Stąporskiego, Tomasza Wachowca, Adriana Rzepeckiego, Wiktora Wejmana, Kamila Milczarka i Igora Jagodzińskiego. Z tego też powodu do środka obrony wrócił Kacper Szumicki, a na szpicy ataku od pierwszej minuty wyszła "legenda" drużyny - Przemek Bartosik. Rywal mimo, że jest beniaminkiem w lidze to wystartował w rozgrywkach bardzo udanie i zagościł w czołówce ligi. Do tego od 25 spotkań ligowych nie zaznał goryczy porażki, więc do meczu z Justynowem przystępował z nadziejami podtrzymania dobrej serii. Piłkarze trenera Michał Buchowicza po dwubramkowej wygranej z Polonią Andrzejów do spotkania z Huraganem podeszli maksymalnie zmobilizowani, z wiarą i postanowieniem przywiezienia do Justynowa 3 punktów.

Mecz zaczął się od zdecydowanej przewagi LZS-u, który od pierwszych minut chciał udokumentować swoją przewagę golem. Ciężko było jednak przyzwyczaić się naszym zawodnikom do krótkiego i wąskiego boiska jakie zastali w Swędowie. Najwięcej zagrożenia wniósł Jaromir Bergiel, który dostawał dobre prostopadłe piłki od naszych środkowych pomocników. Swoje szanse w pierwszych 15 minutach zmarnowali wspomniany Bergiel, Przemek Bartosik oraz najlepszą Kuba Kurowski, którego dobrym podaniem z prawego skrzydła obsłużył Kacper Zielinski. Obrona rywali nie bawiła się w finezyjne odbiory, po prostu jak tylko udało się odzyskać piłkę kopali ją jak najdalej od własnej bramki. W 17 minucie gospodarze zagościli pod bramką Justynowa. Z pozoru w niegroźnej sytuacji w narożniku pola karnego na strzał zdecydował się napastnik Swędowa Piotr Podsiedlik. Piłka wpadła pod poprzeczkę bramki Lewosińskiego i po raz kolejny w tej rundzie przyszło justynowianom odrabiać straty. W 28 minucie LZS doprowadził do remisu. Piłkę na 30 metrze od bramki ustawił na rzucie wolnym Jarek Bergiel. Piłkę zmierzającą w okienko bramki na spojenie słupka z poprzeczką sparował bramkarz Huraganu. Z dobitką pośpieszył Przemek Bartosik i strzelił swojego premierowego gola w tym sezonie dla Justynowa. Kiedy wydawał się, że piłkarze LZS-u odzyskali właściwy rytm jak trampkarz zachował się nasz "nestor" defensywy Rafał Pankiewicz. Będąc ostatnim obrońcą wdał się w niepotrzebny drybling z napastnikiem Huragana. Stracił piłkę i faulował rywala, który wychodził na czystą pozycję. Czerwona kartka była formalnością. Do obrony został cofnięty Kamil Gumel, a po przerwie za Kacpra Zielinskiego wszedł Patryk Kiński. Niestety po cofnięciu Gumy do defensywy nasi napasnicy nie byli tak dobrze obsługiwani jak przed przerwą. Justynów co prawda przeważał ale Huragan mądrze się bronił i bez ceregieli jak najszybciej ekspediował jakiekolwiek zagrożenie spod własnego pola karnego na połowę Justynowa. W 56 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem Swędowa znalazł się Przemek Wilk. Niestety nie potrafił skierować piłki do siatki.

Swoich okazji szukali Przemek Bartosik i Patryk Kiński, strzałami z okolic linii pola karnego. W środku pola za trzech walczył Kuba Kurowski, który zostawił na boisku po raz kolejny całe serce i wszystkie siły. W 84 minucie Huragan wyszedł na prowadzenie. 20 metrów od bramki Piotr Rogala ustawił piłkę na rzucie wolnym. Chytry strzał po ziemi, między zawodnikami stojącymi w murze i piłka wylądowała przy słupku w siatce. Na ławce Justynowa konsternacja. Trener Buchowicz na ostatnie minuty wprowadził do gry rekonwalescenta Michał Biernackiego. Był to strzał w "10". W 90 minucie w zamieszaniu podbramkowym to właśnie Biernaś dograł do Kuby Kurowskiego, który wpakował piłkę do siatki. Była to nagroda dla Kuby za bardzo dobrą grę w kolejnym meczu i dla całej drużyny za walkę do końca. Na wyprowadzenie kolejnego ciosu brakło czasu.

Jak należy ocenić ten mecz? Biorąc pod uwagę fakt, że dwa razy Justynów gonił wynik i ponad 50 minut grał w osłabieniu to zdobyty punkt jest na wagę złota. Ja natomiast uważam, że drużyna bardziej stracił dwa niż zyskała jeden. Mecz z Huraganem powinien być rozstrzygnięty już w pierwszych 15 minutach ale znów brakło skuteczności, a po strzeleniu 2-3 goli jestem przekonany, że rywal by się nie podniósł. Dodatkowo podwójna nagana dla Rafała Pankiewicza. Gracz z takim doświadczeniem powinien być świadom, że dryblingi na pozycji ostatniej instancji to nie jest recepta na zrobienie przewagi tylko zwykła lekkomyślność. Osłabił drużynę w momencie gdy najbardziej go potrzebowała dodatkowo zapewne będzie pauzował w kolejnym meczu. W 10 gra się dużo trudniej chcąc sforsować podwójne zasieki jakie postawił Huragan. Całe szczęście, że w 90 minucie w odpowiednim miejscu znalazł się Kuba Kurowski...

W najbliższy weekend LZS Justynów pauzuje. Będzie czas na doleczenie urazów, przeprowadzenie kolejnych treningów i odpoczynek. 17 października jedziemy do Głowna na mecz z kolejnym beniaminkiem - Iskrą. Przeciwnik na pewno łatwo punktów nie odda, by wygrać trzeba będzie się zapewne znów nabiegać. No i koniec z prezentami dla rywali. Świąteczny czas przyjdzie w grudniu.

Huragan Swędów - LZS Justynów 2:2 (1:1).

Bramki: Bartosik 28', Kurowski 90' - dla LZS-u, Podsiedlik 17', Rogala 84' dla Huraganu.

Składy:

LZS Justynów: Lewosiński - Kurnatowski, Pankiewicz, Szumicki, Ambrozik, Wilk, Gumel, Kurowski, Zieliński (55' Kiński), Bergiel (85' Biernacki), Bartosik (65' Iwaczuk).

Huragan Swędów: Pecujko - Gralak, Brynkiewicz, Sadowski (65' Czerwiński (87' Banasiak)), Mazur, Pokryszka, Walczak (65' Tarnowski), M. Podsiedlik (48' D. Podsiedlik), Oset (65' Kubiak), Mikołajczyk, Rogala (90'Borkowski).

Widzów 50. W tym 25 z Justynowa.

M.P.



Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.