Grande Derby gminy Andrespol znów dla Justynowa.

2023-04-10
Michał
Piłka nożna
748
. To co stało się w ostatnich minutach meczu Justynowa z Andrespolią pokazuje jak można przejść z rozpaczy do euforii. Jeszcze w 85 minucie nasi gracze przegrywali z rywalem zza miedzy 2:1 by w ostatniej sekundzie strzelić zwycięskiego gola i świętować zwycięstwo.

Kilka dni przed derbowym spotkaniem pogoda sprawiała psikusa za psikusem. Był, śnieg, mróz i cała masa deszczu. Jeszcze w piątek bardzo prawdopodobnym wydawało się, że meczu nie będzie można rozegrać. Woda zalała murawę i boisko przypominało basem. Ekipa z Justynowa stanęła na wysokości zadania, od samego rana trwały zabiegi by przywrócić boisko do gry i po części się to udało. Na murawie było kilka miejsc gdzie stała woda ale i tak wyglądało to o niebo lepiej niż dzień wcześniej. Wiadomo było, że piłkarze będą musieli założyć długie kołki do swoich piłkarskich butów by nie kręcić baletów jak na lodowisku. Do meczu derbowego piłkarze LZS-u przygotowywali się w skupieniu i ze świadomością, że nie mogą zawieść swoich kibiców. Wiadomo było iż na meczu będzie nadkomplet publiczności. Kibice nie zawiedli i w liczbie ponad 400 osób szczelnie wypełniło obiekt im. Andrzeja Lasoty w Justynowie. Trener Buchowicz miał do dyspozycji prawie całą kadrę piłkarzy. Na ostatnich zajęciach kontuzji doznał Mateusz Wojciechowski i niestety uraz ten wykluczył go z udziału w meczu. Drużyna rywali podbudowana zwycięstwem z Włókniarzem Moszczenica przyjechała do Justynowa z jasnym postanowieniem podtrzymania zwycięskiej passy. Wiadomo było, że młodzi piłkarze trenera Roberta Sekowskiego tanio skóry nie sprzedadzą i na boisku zostawią całe zdrowie. Do tego drużynie z Wiśniowej Góry sprzyjał stan boiska, który bardzie premiował drużyny dążące do murowania bramki i wyprowadzania szybkich ataków.

Trener Buchowicz nie eksperymentował ze składem. Do składu wrócił po odcierpieniu kary za kartki Michał Biernacki, a miejsce w środku ataku zajął nieobecny w Szczercowie Jaromir Bergiel. Do drugiej linii cofnięty został Adrian Wiśniewski, który wraz z Kubą Kurowskim miał za zadanie wygrać walkę o środek pola. W bramce ponownie stanął Damian Lewosiński.

Mecz jak można było się spodziewać rozpoczął się od ataków gospodarzy i od razu uwidoczniła się taktyka Andrespolii. Goście przed swoją bramką stworzyli dwie linie obronne stworzone z graczy defensywy i drugiej linii. Szybkimi piłkami starali się uruchomić swoich wszędobylskich skrzydłowych. W 3 minucie Jaromir Bergiel pokonał Bieleckiego ale sędzia pokazał pozycję spaloną. W odpowiedzi nieporozumienie Biernackiego i Lewosińskiego próbował wykorzystać Kacper Kosior, który z prawie 40 metrów strzelał na pustą bramkę ale piłka po poprzeczce ześlizgnęła się na aut. Po tym mecz się wyrównał. Gracze z Justynowa dłużej utrzymywali się przy piłce ale dobrze zorganizowana defensywa gości nie pozwalała na zbliżenie się pod swoją bramkę. W 24 minucie po akcji Bergiela, Przemek Wilk zabrał się z piłką w pole karne ale jego strzał sparował na boczną siatkę bramkarz Andrespolii. I tak właściwie były to jedyne klarowne sytuacje w tej części spotkania. Boiskowe wydarzenia w dużym stopniu determinowały warunki. Piłkarze ślizgali się na murawie i trudno było wymienić kilka dobrych podań z rzędu. Więcej było walki niż finezji. Ale w końcu to derby i nikt nogi nie odstawiał.

Na drugą połowę obie drużyny wyszły bez zmian. W 48 minucie pokazał się na boisku Przemek Wilk. Po wymianie piłki ze Stąporskim wpadł w pole karne i strzelił prawą nogą. Łukasz Bielecki końcami palców wybił piłkę na rzut rożny, po którym Jaromir Bergiel główkował minimalnie obok słupka. W 51 minucie zmienił się rezultat. Nieoczekiwanie na prowadzenie wyszli gracze z Wiśniowej Góry. Składną akcję na lewej stronie boiska sfinalizował celną główką Dawid Bors i na trybunach zapanowała konsternacja. Po chwili jednak kibice LZS-u pokazali, że są z drużyną i znów ochoczo dopingowali swych piłkarzy. Justynów ruszył do odrabiania strat. W 55 minucie kopia rzutu rożnego z 48 minuty. Znów dośrodkowanie Wilka i znów Bergielowi brakło do szczęścia paru centymetrów. W 60 minucie Przemek Wilk strzelił mocno ale piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole. W 68 minucie gospodarze dopięli swego. Dopiero co wprowadzony na boisko Wiktor Wejman wypuścił po lewym skrzydle Mateusza Stąporskiego. Mati udanym zwodem „skanalizował” obrońcę, wpadł w pole karne zwiódł stoperów i płaskim strzałem pokonał Bieleckiego. Graczom Justynowa było mało i atakowali dalej. Gracze Andrespolii odgryzali się groźnymi kontrami. W 72 minucie po strzale jednego z napastników piłka poleciała metr nad poprzeczką. W 76 minucie goście nieoczekiwanie znów wyszli na prowadzenie. Wrzutka z wolnego z okolic linii końcowej przeszła przez linie obronne. Do piłki dopadł Dawid Bartuzel i płaskim strzałem z 12 metra pokonał Lewosińskiego. Do końca meczu pozostał kwadrans i widmo porażki wejrzało wszystkim justynowiakom do oczu. Piłkarze trenera Buchowicza ruszyli na rywali nie mając nic do stracenia. Dobrze wiedzieli, że tego meczu przegrać nie mogą. W 82 minucie dośrodkowanie Wejmana próbował na gola zamienić Wilk. Niestety jego strzał głową o centymetry minął bramkę Bieleckiego. Bramkarz Andrespolii końcami palców sparował na róg strzał Janka Bukowieckiego. Po chwil był już bezradny. Dośrodkowanie Gumela z rzutu rożnego próbował wybić obrońca Andrrespolii ale podbił piłkę. Na drugim słupku wyskoczył Przemek Wilk i umieścił futbolówkę w siatce. Piłkarze LZS-u postawili wszystko na jedną kartę. Nie kalkulowali, nie chcieli remisu, pragnęli dać sobie i swoim kibicom to zwycięstwo. Tym bardziej, że w 88 minucie z boiska wyleciał po drugiej żółtej kartce Maks Biernacki. Sędzia doliczył 4 minuty, Justynów nie schodził z przedpola rywala. Gdy już mijał czas LZS- owi pozostał do wykonania ostatni rzut rożny. Do piłki ustawionej na chorągiewce podszedł Kamil Gumel. Zagrał płaską, silną piłkę w pole bramkowe. Nikt nie potrafił wybić futbolówki, która przeleciała przez całe pole bramkowe. Na dalszym słupku wślizgiem dopadał do niej Przemek Wilk i wraz z piłką wjechał do siatki. Gracze Andrespolii padli zrozpaczeni na murawę, za walkę, ambicje i trud włożony w mecz należą się im wielkie brawa. A gracze z Justynowa wraz ze swoimi kibicami rozpoczęli celebrację zwycięstwa. Ultrasi długo skandowali LZS, LZS, LZS. Podziękowaniom dla piłkarzy nie było końca. Nasz funklub zasłużył na wielkie brawa bo przez cały mecz, a szczególnie w trudnych momentach wspierał swoich piłkarzy. Wśród najgłośniej dopingujących byli piłkarze z drużyny juniorów, która po kilkuletniej przerwie wróciła do grania i w pierwszym swoim meczu pokonała Ner Poddębice 4:1. Mimo zmęczenia nie szczędzili swych gardeł by w Grande Derby to Justynów był górą. Wygrana w takich okolicznościach, w meczu derbowym, w przedświąteczną sobotę, przy nadkomplecie publiczności smakuje wybornie. Baterie naładowane po tym spotkaniu mogą trzymać graczy bardzo długo. Rywale z czubka tabeli gubią punkty. Moszczenica chyba wybiła sobie z głowy walkę o podium ligi. Do drugiej Drzewicy tracimy tylko 4 oczka. Do lidera niestety aż 10. Oj bardzo szkoda tego meczu w Wolborzu.

Nasi gracze w glorii mistrzów Gminy Andrespol pojadą za tydzień w niedzielę do Kleszczowa na mecz z rezerwami Omegi. To na pewno nie będzie łatwe spotkanie. Ale po takim zwycięstwie w Grande Derby na pewno pojedziemy do rywali na wznoszącej, zwycięskiej fali.

LZS Justynów – Andrespolia Wiśniowa Góra 3:2 (0:0).

Bramki: Stąporski 68’ Wilk 2 – 86’ i 94’ dla LZS Justynów oraz Bors 51’ i Bartuzel 76’ dla Andrespolii.

LZS Justynów: Lewosiński – Szumicki, Gumel, Biernacki, Ambrozik, Kopa (70’ Kopeć), Wiśniewski (61’ Bukowiecki), Kurowski, Stąporski, Wilk, Bergiel (64’ Wejman).

Andrespolia: Bielecki – Stępniak, Furmańczyk, Łoś, Mucha, W. Kosior, K. Kosior, Bors, Zommer (60’ Wejman), Biernacki, Bartuzel.




Ostatni mecz
Biuletyn
Jeśli chciałbyś otrzymywać informacje na temat naszego klubu, pozostaw maila.