Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          PrzyczyĹ siÄ do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypeĹniÄ kilka rubryk przekaĹź 1% naleĹźnego podatku na rzecz LZS JustynĂłw 

W poprzednim artykule skupiliśmy się na analizie drużyny LZS Justynów w rundzie jesiennej sezonu 2018/19 jako całości. Dziś spróbujemy przyjrzeć się dokładnie poszczególnym zawodnikom. Rozbierzemy każdego piłkarza do rosołu i rozłożymy na czynniki pierwsze. Jesienią w LZS Justynów zagrało 22 piłkarzy. Przed statystyką uciec się nie da więc do dzieła.

Bramkarze:

86 – Paweł Worotnicki – 11 meczów, 990 minut na boisku, 0 goli strzelonych, 15 wpuszczonych, 70 punktów w klasyfikacji najlepszego piłkarza rundy jesiennej wg strony www.lzsjustynow.pl – 1 miejsce.

Najrówniej grający nasz piłkarz w tej rundzie. Od pierwszego meczu postać nr 1 w bramce LZS, nie przytrafiły mu się błędy, a wpuszczone gole to bardziej wina kolegów z pola niż jego. Dwukrotnie złapał karnego. Raz w meczu z Czarnymi dało nam to punkt. Kilka wyśmienitych interwencji na linii, pewny na przedpolu. Pawka nie dał szans Dimkowi na zmianę w klatce. Najwięcej minut w zespole, najwięcej punktów w klasyfikacji strony klubu – dla nas zdecydowanie i zasłużenie Piłkarz Rundy.

1 – Damian Lewosiński – 1 mecz, 90 minut, 0 strzelonych, 1 wpuszczony, 5 pkt – 22m. Dimek w oczach trenera przegrał rywalizację z Pawką o miejsce w klatce. Spora to wina, że latem nie w pełni skupił się na treningach gdyż wyjechał do pracy we Francji. Trochę szkoda, bo talentu mu nie brakuje co pokazał w kilku meczach na wiosnę. Nie zraziło go to, ale wyzwoliło dodatkowe pokłady ambicji. Damian na treningach to tytan pracy. Zawsze można na niego liczyć. Uczynny, pomocny, a do tego rozwija się jako trener młodzieży. W naszym klubie uczy bramkarskiego rzemiosła młodych golkiperów. Jeszcze przyjdą dla niego lepsze chwile.

Obrońcy:

13 – Kacper Szumicki – 10 meczów, 883 minuty, 0 goli, 51 pkt, 13 m. Szumi jesienią nieco obniżył loty w porównaniu z meczami na wiosnę, gdzie był jednym z najlepszych graczy defensywnych. O Kacpra nawet pytały się latem kluby z wyższych lig. Niby nie ma za co mieć do niego pretensji, ale kibice przyzwyczajeni do lepszej gry Kacpra czuli się mało usatysfakcjonowani jego grą. W meczu z Zamkiem nie strzelił karnego. Mimo wszystko to jeden z tych graczy, na których trener opiera grę defensywy. Na wiosną na pewno będzie dużo lepszy. Musi być.

28 – Rafał Pankiewicz – 11 meczów, 875 minut, 0 goli, 59 pkt – 7 m. Panek to od lat ostoja defensywy LZS Justynów. Mimo braku oszałamiających warunków fizycznych jak na środkowego defensora – walczy za trzech. Najlepsza gra głową w całym zespole. Czasem ponosi go ułańska fantazja i zapuszcza się śmielej na przedpole przeciwnika. Szybko jednak po uwagach trenera wraca karnie na swoją pozycję. Co by nie pisać Panek to gość, na którego można liczyć, za drużynę odda zdrowie, głowę włoży tam gdzie inni boją się nogę. Musi bardziej zadbać o swoje zdrowie, przyda się sportowe prowadzenie – w kilku meczach musiał opuścić plac przed czasem z uwagi na kontuzje. Wieku się nie oszuka. Po solidnie przepracowanej zimie powinien znów być ostoją linii defensywnej Justynowa.

10 – Bartek Kurzawski – 11 meczów, 838 minut, 0 goli, 59 pkt – 7 m. Bartek sezon zaczął jako rezerwowy, szybko jednak wskoczył do składu i miejsca w pierwszej jedenastce nie oddał do końca. Jedyny mecz bez Kury w składzie to jego absencja za nadmiar żółtych kartek w ostatnim pojedynku z Borutą. Silny, mocno stojący na nogach i znakomicie przewidujący zagrania przeciwnika defensor. Brakuje mu dynamiki i szybkości, ale nadrabia to ustawieniem i boiskowym doświadczeniem. Żal mi zawsze przeciwników po zderzeniu z naszym obrońcą. Na jednym z meczów kibice przeciwnika wyrzucali Bartka na rugby. Pewnie i tam by sobie poradził. Mimo, że zdarzają mu się i lepsze i gorsze spotkania to trudno wyobrazić sobie drużynę LZS Justynów bez naszego vice kapitana.

6 – Konrad Sadowski – 10 meczów, 615 minut, 0 goli, 54 pkt – 12m. Sadzi dołączył do nas w tym sezonie. Z trenerem Sapińskim grali wspólnie w młodości w Widzewie, w rezerwach i Młodej Ekstraklasie. Wszechstronny gracz. Może z powodzeniem grać na każdej pozycji w defensywie, a także jako wahadłowy pomocnik. Najczęściej ustawiany po lewej stronie bloku obronnego. Brakło mu bardzo niewiele by został bohaterem meczu z Czarnymi i strzelił decydującego gola. Nieustępliwy, grający mądrze, bazuje na doświadczeniu. Brakuje mu na pewno treningów. Więc liczymy na nie zimą, by wiosną stał się jednym z najlepszych graczy LZS. Ma ku temu predyspozycję.

22 – Sylwester Kurnatowski – 10 meczów, 450 minut, 56 pkt – 10m. Sylwek to typ zawodnika, który musi czuć oddech przeciwnika. Najlepsze spotkania zagrał grając na prawej obronie w systemie 4-4-2. Jak wahadłowy pomocnik nieco zagubiony często trudno mu wyważyć balans między defensywą i ofensywą. Niezwykle ambitny i waleczny zawodnik. Zadzior, jak już poczuje „krew” to nie popuści. Trener bardzo go ceni, często szukając dla Sylwka zadań specjalnych. Największy pechowiec w drużynie. Jesienią dwa razy oberwał łokciem w głowę i dwa razy musiał zszywać łuk brwiowy. Teraz kolej na niego – drżyjcie w Koluszkach i Dmosinie. Trzeba wspomnieć, że Sylwek pomaga też klubowi. Ufundował kibicom szaliki, znacząco pomógł w kupnie strojów, wspomaga akcje meczowe dla kibiców. Klasa sama w sobie.

5 – Kamil Milczarek – 4 mecze, 272 minuty, 0 goli, 27 pkt – 17m. Oj ten Kamil ten Kamil. Miał zostać naszą podporą w defensywie a … zagrał tylko w 4 meczach. Futbol w Justynowie przegrał z rozwojem kariery trenerskiej Kamila i jego edukacją. Nikt nie ma mu za to za złe, ale wielka szkoda. Patrząc jak grał wiosną to daje sobie końcówkę …..... obciąć, że z Kamilem w składzie punktów byłoby o kilka więcej, a bramek o kilka mniej straconych. Na szczęście Kamil obiecał na wiosnę tak poukładać sobie zajęcia by nie kolidowały z meczami LZS i znów był pierwszoplanową postacią w drużynie.

3 – Konrad Musiał – 7 meczów, 175 minut, 0 goli, 34 punkty – 16m. Kondziu to super gość. Zawsze gotowy, uśmiechnięty, skory do poświęceń i pomocy innym. To nie może dziwić gdyż w życiu pozasportowym jest zawodowym strażakiem. Nigdy nie narzekał, a gdy wchodził na plac nawet na ostatnie minuty zostawiał całe zdrowie na boisku. Mało mówi, ale jak coś powie to liczą się z jego zdaniem wszyscy. Wrócił po roku przerwy do drużyny. Jedna z ważniejszych postaci w szatni. Klan Musiałów kontynuuje piłkarskie tradycje w Justynowie. Synek Konrada trenuje pod okiem trenera Staniaszczyka w drużynie rocznika 2010-2012.

19- Piotr Biernacki – 3 mecze, 82 minuty, 0 goli, 14 pkt – 21m. Ciężko cokolwiek napisać o grze Piotrka w tej rundzie. Zagrał tylko 3 razy, zawsze wchodząc z ławki rezerwowych. Pamiętam jak przed sezonem trener Sapiński mówił o Piotrku, że na pewno przyda się w drużynie. Jeżeli zostanie u nas to będzie musiał pokazać dużo więcej na treningach i meczach.

Pomocnicy:

8 – Marcin Milczarek – 10 meczów, 874 minuty, 1 gol, 66 pkt – 2m. Milczi to bardzo skromny zawodnik. Za skromny. Mało widoczny, schowany za innymi, wykonuje dla drużyny kawał nieocenionej, ciężkiej roboty na boisku. Typowy defensywny pomocnik. Zawsze znajdzie się tam gdzie trzeba asekuracji, pomocy, wsparcia. Bardzo dobra runda w jego wykonaniu. Zabrakło go w Gałkówku i klops – tylko remis. Bramka strzelona na Milanie to majstersztyk. Miejmy nadzieję, że wiosną poprawi swój dorobek goli w LZS Justynów.

77- Mateusz Dzięgielewski – 10 meczów, 836 minut, 7 goli, 64 pkt – 4m. Trudno wyobrazić sobie skład LZS Justynów bez Dzięga z lewej strony. Kapitan drużyny, trener młodzieży LZS, najlepsza lewa nóżka drużyny z Justynowa. Wypracował do perfekcji strzały z rzutów wolnych z okolic 20 metra. Kilku bramkarzy przekonało się o jego umiejętnościach. Do 7 bramek zdobytych jesienią dołożył kilkanaście asyst. Z uwagi na doskonałe wyszkolenie techniczne (nie dziwi gdyż jest wychowankiem ŁKS Łódź) potrafi dorzucić dokładną piłkę na nos do napastnika. Pomimo ważnej roli jaką pełni w drużynie niezwykle skromny, zawsze uśmiechnięty i uczynny. Ciekawe czy można zagrać lepiej niż tak jak w tym mijającym 2018 roku. Boisko pokaże. Ja wierzę, że zdecydowanie tak.

6 – Grzegorz Kopeć – 11 meczów, 821 minut, 7 goli, 62 pkt – 6m. Mimo poważnego wieku oscylującego wokół 30 trzeba Grześka traktować niczym debiutanta. Szkoda, że dopiero teraz postanowił spróbować swych sił na dużym boisku. Latem – król sparingów – strzelał niczym na zawołanie po parę goli w każdym meczu. W lidze trochę trwało zanim pokazał strzelecką moc, a 7 goli zdobyte w tej rundzie to niezły wynik zwłaszcza dla „debiutanta”. Oglądając Grześka w akcji podziwia się jego kondycje – zazwyczaj biega przez cały swój pobyt na boisku od 16 do 16. Serducho do gry jest, umiejętności są, wsparcie od drużyny też – teraz tylko trochę taktyki, spokojnego spojrzenia i wszystko samo przyjdzie. Jestem w stanie się założyć o parę piwek, że wiosną Grzesiek strzeli więcej goli niż jesienią.

4 - Michał Biernacki – 7 meczów, 565 minut, 1 gol, 45 pkt – 15m. W osiągnięciu lepszego wyniku na pewno przeszkodziły mu kontuzje. Czas się wyleczyć. Środek pola Milczarek, Biernacki zawsze rządzi i dzieli na boisku. Po koniec rundy Michała musiał zastąpić Daniel Zakrzewski i mimo że nie spisywał się źle to Bierniego jednak brakowało. Rundy jesiennej Michał na pewno nie zaliczy do swoich najlepszych. On sam zresztą zdaje sobie dobrze sprawę, że trzeba dać z siebie więcej. Tylko jeden gol to zdecydowanie za mało jak na tej klasy piłkarza. A tylko 45 punktów jakie zdobył najlepszy piłkarz trzech edycji na pewno powinno ukuć Michała ambicjonalnie i zmusić go do lepszej gry i strzelania ważnych – jak to było w przeszłości goli. Oczywiście najpierw trzeba zaleczyć kontuzje.

99 – Daniel Zakrzewski – 10 meczów, 529 minut, 3 gole, 57 pkt – 9m. Zaki jak zwykle zaczynał sezon jako głęboki rezerwowy, by w trakcie rundy wskoczyć do składu i nie oddać miejsca do końca. Chyba największy zabijaka na boisku. Nigdy nie odpuszcza, jeździ na dupsku aż miło, a koszulki i spodenki z nr 99 trzeba prać zawsze dwa razy. Czasem brakuje mu spokojnego spojrzenia na sytuację boiskową. W Dmosinie tak był zaoferowany meczem i walką, że nawet przed samym zejściem na zmianę zarobił 2 kartkę i osłabił drużynę. Ale Zakiemu nie można zabronić walki. On z tego żyje. Bardzo duża wydolność, zmysł do strzelania goli to cechy, które mogą doprowadzić go w przyszłości do coraz lepszych wyników. Życzę mu tego z całego serca.

17 – Kacper Ambrozik – 11 meczów, 404 minuty, 1 gol, 56 pkt – 10 m. Oj Kacperek, Kacperek. Na treningu Ronaldo. Krzyżak, piętka, wolej, kąbinery. Niestety nie potrafi swoich nieszablonowych umiejętności przekuć w efekty na boisku. Ulubieniec kibiców LZS Justynów. Zna swoje miejsce w drużynie. Musi nauczyć się kontrolować emocje i zacząć grać z chłodną głową. Drużyna go potrzebuje, już nieraz dał pokaz jakie drzemią w nim umiejętności. Może gdy do ekipy trenera Sapińskiego dołączą młodsi piłkarze, z Ambra zejdzie presja i zacznie się jego wspaniały rozwój. Wszyscy na to czekamy.

15 – Jakub Pawlak – 5 meczów – 215 minut, 0 goli, 24 pkt – 18 m. Kuba przychodził do drużyny by dać alternatywę dla środkowych pomocników. I tak to wyglądało na początku sezonu. W drugiej części się nieco zagubił. Sporo absencji treningowych i meczowych. Zabrakło go gdy był najbardziej potrzebny. Został wyprzedzony przez Zakiego, który wykorzystał swoją szansę. Nie mniej nie można go skreślać. Trener Sapiński tego na pewno nie zrobi (sam z nim o tym rozmawiałem). Wiosną po dobrze przepracowanej zimie Kuba dostanie swoją szansę i tylko od niego zależy czy ją wykorzysta. Prywatnie miły, skryty i spokojny chłopak. Na boisku musi być większym zadziorem.

20 – Wojciech Niżnikowski – 5 meczów, 100 minut, 27 pkt – 17m. Sporo sobie obiecywałem po przyjściu tego piłkarza do naszego klubu. Niestety zagrał tylko 100 minut, ale zdążył strzelić przy tym 2 gole. Piłkarz o umiejętnościach znacznie powyżej A klasy. Miło się patrzyło jak wkręcał w murawę obrońców Milanu czy WNS. Musi dać tej drużynie więcej. Trzeba pokazać serducho na treningach i zostawić wątrobę na meczach. Tylko wtedy przekona do siebie trenera i dostanie swoje szanse. Jeżeli zacznie poważniej traktować futbol z pewnością może pójść w ślady brata i grać w wyższych ligach niż Serie A.

Grający trener – Jakub Sapiński – 3 mecze, 167 minut, 0 goli, 16 pkt – 20m. Kuba zagrał w trzech ostatnich meczach z konieczności. W Dmosinie musiał wejść za kontuzjowanego Panka, bo innych zmian już nie było. Z Różycą i rezerwami Boruty grał od początku z uwagi na plagę nieobecności wśród środkowych pomocników. Co ciekawe w meczu z Różycą był bliski strzelenia gola na 1:0. Doświadczenie, przegląd pola i warunki fizyczne na medal. Niestety jak sam mówi brakuje trochę pary w nóżkach. Kuba na ławce a Kuba na boisku to dwie różne osoby i zastanawiam się w jakiej roli mu „bardziej do twarzy”. Ciężko pogodzić role szkoleniowca i piłkarza, więc jeśli sytuacja nas do tego nie zmusi to raczej będziemy widzieć trenera przy linii bocznej, a nie na środku pola.

Napastnicy:

7 – Krzysztof Pawlak – 10 meczów, 791 minut, 13 goli, 64 pkt – 4m. Ciężko wyobrazić sobie atak LZS-u bez Krzysia. Od dłuższego czasu to nasz najlepszy snajper. Zabrakło go na Czarnych – efekt 0 goli, w pierwszej akcji skopany w Koluszkach musiał zejść – efekt – 0 goli. Krzysiu zawsze szarpnie, coś kiwnie, spróbuje uderzyć i coś stara się wymyślić. Są mecze, że mówię do innych kibiców, że jak Krzysiek czegoś nie wymyśli to nic nie wpadnie. Strzela prawą nogą i lewą, głową, z wolnego i karnego. Snajper doskonały. Liczymy na powtórzenie passy z jesieni na wiosnę. A może uda się zdobyć koronę króla strzelców w Serie A?

9 – Przemysław Bartosik – 12 meczów, 675 minut, 5 goli, 65 pkt – 3m. Lata lecą, a Przemek robi swoje. Może sił już nie tyle, ale gdy jest na boisku przeciwnik zawsze musi mieć go na oku. Nawet w Hattrick.tv gdy mówiono o naszej drużynie i meczu z rezerwami Boruty to powiedziano, że „tata” Bartosik pokazał chłopcom z Boruty, którzy mogli być jego synkami jak się strzela bramki z głowy po rzucie rożnym. Może już nie tak szybki, zwrotny, ale zawsze tam gdzie trzeba. Nie stara się na siłę strzelać, szuka lepiej ustawionych kolegów. Gra bardzo odpowiedzialnie. Wie kiedy upaść, oprzeć się na rywalu, zastawić. Gra tyłem do bramki to jego duży atut. Choć już nie raz straszył nas, że powiesi buty na kołku to wierzę, że Przemo pogra z nami parę dobrych meczów.

16 – Adrian Rzepecki – 8 meczów, 404 minuty, 2 gole, 46 pkt – 14m. Dla mnie Rzepka jest małym rozczarowaniem. Jak udało się pozyskać tego utalentowanego piłkarza to trener powiedział, że strzeli dla nas przynajmniej 15 goli. Uwierzyłem i dalej wierzę. Początek rundy to super mecze w Zgierzu i na Sport Perfekcie. Potem złapał kontuzję. Po powrocie nie szło mu już tak dobrze. Można powiedzieć, że nie wrócił do formy z początku, choć jak grał to starał się bardzo by pomóc drużynie. Spuszczamy kurtynę. Dajemy Adrianowi czystą kartę. Wszak ma do strzelenia obiecane mi przez trenera brakujące 13 goli.

11 – Patryk Kiński – 7 meczów, 194 minuty, 0 goli, 23 pkt – 19m. Niestety Kiniu to największe rozczarowanie rundy. Jeszcze niedawno wydawało się, że od Patryka będzie się zaczynało wystawiać zawodników do pierwszego składu. Całkowicie stracił przygotowania latem. Gdy wrócił grał mało, był słaby fizycznie, a dryblingi, którymi tak czarował stały się bezproduktywne i łatwe do przewidzenia. Mógł zostać bohaterem w Dmosinie – niestety nie trafił w sytuacji sam na sam. Dostawał swoje szanse, niestety nie potrafił ich wykorzystać. Z czasem cierpliwość do niego stracił nawet największy orędownik talentu Patryka – trener Sapiński. Być może Patryk odejdzie z LZS zimą. Na pewno śledzić będziemy dalej jego karierę i być może spotkamy się w przyszłości. Z Kiniem przynajmniej zawsze było wesoło.

Uff. To już chyba koniec. Jeżeli ktoś nie zgadza się z opisem lub został pominięty jakiś szczegół z jego jesiennych występów – bardzo przepraszam. Niedawno gdy na fb nazwałem Was piłkarzami kapitan drużyny zaripostował, że piłkarze to grają w Premier League. Dla mnie, Marcina, Daniela, Jurka i jeszcze paru innych kibiców to w Justynowie jest nasze Premier League, a Wy to jesteście naszymi „footbolistami” na dobre i złe. Powodzenia w Nowym Roku, zdrowia i samych wspaniałych występów życzy redakcja strony lzsjustynow.pl.

Michał, Marcin i Daniel.

 

Poprzedni Mecz

     
LZS Justynów - Polonia Andrzejów
1 : 1

Następne mecze piłkarzy

ŁÓDZKA A KLASA gr. II

  28.03.2020 r.

     
LZS Justynów - Włókniarz Zgierz

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp.  Klub Mecze Punkty
 1  Różyca
 12  34
 2  Włókniarz Zgierz
 12  30
 3  Kolejarz Łódź
 12  27
 4  MKP Boruta II Zgierz
 12  25
 5  LZS Justynów
 12  20
 6  Struga Dobieszków  12  19
 7  Błękitni Dmosin
 12  15
 8  Polonia Andrzejów  12  13
 9  Kalonka
 12  12
 10  Milan Club Polonia
 12  10
 11  Czarni Smardzew
 12  8
 12  Sport Perfect  12  6
 13  LKS Gałkówek
 12  4
 14  Zamek Skotniki wycofany
 -  -

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR

 

 

 

 

 

 

 

 

 

logoR