Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
1%
KRS 0000230841

          Przyczyń się do rozwoju sportu za tak nie wiele - wystarczy wypełnić kilka rubryk przekaż 1% należnego podatku na rzecz LZS Justynów 

W minioną niedzielę seniorzy LZS Justynów rozegrali w Dmosinie kolejny mecz o mistrzostwo łódzkiej „Serie A”, a ich przeciwnikiem był miejscowy zespół Błękitnych. Po niespodziewanych wynikach meczów sobotnich, w których punkty stracił lider z Koluszek oraz Różyca obie drużyny dobrze zdawały sobie sprawę, że tylko zwycięstwo w tym meczu spowoduje, że kontakt do czołówki będzie zniwelowany do minimum. Jak to się zwykle w takich sytuacjach mówi – zwycięzca bierze wszystko, a o przegranym nikt nie pamięta.

Przed spotkaniem było wiadomo, że trener Sapiński w tym meczu nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego Michała Biernackiego, Kamila Milczarka oraz będącego w dobrej ostatnio formie Wojtka Niżnikowskiego. Konrada Musiała z gry wykluczyły obowiązki zawodowe, rezerwowy bramkarz Damian Lewosiński realizował się jak trener młodzieży. Przed samym spotkaniem, na przedmeczowym treningu urazy zgłosili Marcin Milczarek i Rafał Pankiewicz. Obaj wybiegli jednak w podstawowym składzie, ale trener dmuchając na zimne sam założył piłkarskie obuwie i z nr 20 na koszulce zasiadł na ławce jako zawodnik rezerwowy.

Pogoda w niedzielę nie rozpieszczała zarówno piłkarzy jak i kibiców. Zimno, rzęsisty deszcz i silny wiatr nie był sprzymierzeńcem graczy. Na szczęście gospodarze stanęli na wysokości zadania i przygotowali płytę boiska celująco. Już pierwsze minuty pokazały, że walka będzie na całego. Nikt nie ustępował nawet o centymetr. Gra była ostra, ale fair. Kości trzeszczały jednak ciężko było w zagraniach graczy obu zespołów doszukać się złośliwości. Pierwszą szansę na zdobycie gola zmarnowali gospodarze. W 9 minucie nieporozumienie w szeregach defensywy Justynowa próbował wykorzystać zawodnik Błękitnych. Na wysokości zadania stanął jednak nasz bramkarz. Pawka z najwyższym trudem wybił za linie boczną strzał z 10 metrów. Kto by się spodziewał, że będzie to jedna szansa rywali w pierwszej połowie. Po tym wydarzeniu do głosu doszli justynowianie. Mimo, że piłka głównie rozgrywana była w środku pola to stworzyli sobie kilka dobrych okazji do strzelenia gola. W 21 minucie podanie z głębi pola idealnie przyjął Grzesiek Kopeć, minął obrońcę i strzelił na bramkę rywala. Gdy wydawało się, że gol jest nieunikniony piłka odbiła się od słupka i wyszła w pole. W 40 minucie doskonałego podania z lewego skrzydła nie wykorzystał z kilku metrów nasz snajper wyborowy Krzysiu Pawlak. Silnie uderzył z powietrza, niestety w środek bramki i bramkarz rywala wybił piłkę na róg. W 49 minucie kolejna koronkowa akcja LZS-u. Po mierzonym podaniu na prawym skrzydle znalazł się Grzesiu Kopeć jednak jego strzał był minimalnie niecelny. W 53 minucie błąd bez konsekwencji popełnił bramkarz Dmosina. Rzut wolny z 30 metrów wykonywał Mati Dzięgielewski. Po jego wrzutce piłkę wypuścił z rąk golkiper gospodarzy jednak śpieszących z dobitką graczy z Justynowa ubiegł obrońca. Kiedy wydawało się, że gol dla naszych piłkarzy wisi w powietrzu bramkę strzelili gospodarze. Piłkę na lewym skrzydle otrzymał napastnik Błękitnych i silnym mierzonym strzałem z rogu pola karnego nie dał szans Worotnickiemu. Co prawda Pawka bliski był obrony niestety piłka po strzale dostała poślizgu na mokrej nawierzchni i wpadła do siatki LZS-u. W 62 minucie na naszą drużynę spadł kolejny cios. Drugą, żółtą a w konsekwencji czerwoną kartkę dostał grający niezłe zawody Daniel Zakrzewski. Co ciekawe Zaki lada chwila miał być zmieniany przez Kubę Pawlaka, niestety ze zmianą trener Sapiński nie zdążył. Po takich ciosach niejeden zespół nie podniósł by się do końca meczu. Nasi chłopcy pokazali jednak, że potrafią walczyć. Z podziwem kibice patrzyli na ich determinację w dążeniu do osiągnięcia celu. Trener Sapiński nie zasypywał gruszek w popiele. Drużyna przeszła na nietypowe ustawienie 3-3-3. Kluczowe rolę mieli wykonać pomocnicy skupieni w środku wokół lidera Marcina Milczarka. Pełne ryzyko jakie podjęła drużyna musiało przynieść dwa efekty, albo odwaga zostanie wynagrodzona albo zostaniemy rozbici. Przy takiej taktyce rywal rozwinął skrzydła i częściej atakował by strzelić bramkę, która da mu pewną wygraną. W 70 minucie dwukrotnie napastnik Dmosina próbował pokonać Pawkę jednak ten spisał się wybornie. A w kolejnej groźnej sytuacji strzał ciałem zablokował Marcin Milczarek. W 78 minucie za kontuzjowanego Rafała Pankiewicza na boisko wszedł z konieczności Kuba Sapiński, który z wysokości murawy musiał dyrygować swoją drużyną. W 83 minucie po składnej akcji całego zespołu udaje się doprowadzić nam do wyrównania. Na 20 metrze piłkę dostaje Krzysiu Pawlak i silnym, mierzonym strzałem w okienko nie daje szans bramkarzowi Błękitnych. O dziwo LZS nie cofnął się by bronić remisu, tylko dalej grał o zwycięstwo. A że rywal również grał o pełną pulę to widowisko było przednie. W 86 minucie Patryk Kiński miał piłkę meczową. Kiniu został idealnie wypuszczony w uliczkę przez Kubę Pawlaka i kiedy wydawał się, że gol jest pewny po jego strzale piłka o milimetry minęła słupek Błękitnych. Minęła niestety od strony zewnętrznej. To mogła być akcja rundy dla młodego napastnika z Justynowa. Coś piłka ostatnio nie chce słuchać Patryka. Co nie udało się LZS-owi zrobił Dmosin. W 89 minucie Kacper Szumicki zbyt łatwo dał ograć się na lewej stronie skrzydłowemu gospodarzy. Ten wyłożył piłkę na środek pola karnego. Pierwszy strzał napastnika Błękitnych obronił Worotnicki niestety dobitka okazała się zabójcza. Piłka zatrzepotała w siatce, a zmokniętym i zziębniętym kibicom z Justynowa stanęły z bólu serca. Taki jest futbol. W niedzielę to rywal zgarnął całą pulę. Żal mi było naszych piłkarzy, którzy w ten mecz włożyli całą masę zdrowia i wszystkie siły. Wierzę, że ten mecz pomimo że przegrany zostanie w głowach piłkarzy na dłużej. To były bardzo dobre zawody w wykonaniu naszej drużyny. W przekroju całego spotkania byliśmy zespołem, który sprawiał lepsze wrażenie od rywala, niestety w piłce nożnej not za walory artystyczne nie są przyznawane.....

Przed nami dwa mecze, oba u siebie i oba z drużynami z czołówki. W sobotę do Justynowa przyjedzie podrażniona wysoką porażką 1:5 na własnym obiekcie z Włókniarzem Zgierz, LKS Różyca. Zapowiada się niezwykle ciekawe spotkanie.

Błękitni Dmosin – LZS Justynów 2:1 (0:0).

Bramka dla LZS: Pawlak.

Skład LZS Justynów: Worotnicki 6 – Szumicki 5, Pankiewicz 6 (78' Sapiński 5), Kurzawski 6 (65' J. Pawlak 6), Kurnatowski 6 (50' Sadowski 5), Zakrzewski 5, M. Milczarek 7, Dzięgielewski 6 (75' Ambrozik 5), Kopeć 6 (60' Kiński 5), K. Pawlak 7, Bartosik 6 (50' Rzepecki 6).

Widzów 40 z czego 15 z Justynowa.

M.P.

Poprzedni Mecz

   
LZS Justynów - LKS Różyca
1 : 3

Następne mecze piłkarzy

ŁÓDZKA A KLASA gr. II

  17 listopada 2018 r. godz. 14.00 (sobota)

     
LZS Justynów - MKP Boruta II Zgierz

Łódzka Klasa A Grupa II

Lp. Klub Mecze Punkty
 1  KKS Koluszki  10  26
 2  Błękitni Dmosin  10  24
 3  Różyca
 10  22
 4  Włokniarz Zgierz
 10  20
 5  Milan Club Polonia
 10  18
 6  LZS Justynów
 11  17
 7  MKP Boruta II Zgierz
 10  17
 8  Gałkówek  10  16
 9  Sport Perfect  10  10
 10  Zamek Skotniki  11  6
 11  Czarni Smardzew  10  5
 12  Kalonka
 10  3
 13  Więcej Niż Sport  10  1
       

Sponsorzy

Sponsor główny:

Urząd Gminy w Andrespolu

 

Sponsorzy i partnerzy:

 

logoR

 

 

 

 

 

 

 

 

 

logoR